Czarny piątek

We Francji istnieje już prawie 2200 meczetów. Europa rozdaje pieniądze na zakup sznura, na którym islamiści ją powieszą

W ubiegły piątek, 26 czerw­ca, miały miejsce dwa tragiczne wydarzenia, które zwiastują nieodległą w czasie, całkowitą, rewolucyjną przemianę naszego zachodniego świata.
Islamscy terroryści zaatakowali na trzech kontynentach jednocześnie. Tego samego dnia w jedynym światowym mocarstwie, wywodzącym się z tradycji chrześcijańskiej, zakwestionowano instytucję heteroseksualnego małżeństwa.
Wewnętrzni barbarzyńcy Zachodu, liberalno-lewicowi rewolucjoniści rozbijają od pół wieku znienawidzony „system”. Przegrawszy na ulicach Paryża i w campusach USA, zinfiltrowali instytucje zachodnich państw i przemieniają je od połowy lat 70. w totalitarną utopię. Walczą z religią, która jest spoiwem wspólnoty. Niszczą więzi społeczne, propagując zalegalizowaną wzorem sowieckiej Rosji aborcję. Rozpowszechniają eutanazję niszczącą zaufanie społeczne. Teraz zaatakowali skutecznie instytucję, która od tysiącleci jest fundamentem wszystkich znanych społeczeństw. Eksperymentowanie z bardzo skomplikowanym mechanizmem cywilizacyjnym, którego zasad działania ludzie nie znają, jest zrodzoną z pychy głupotą. Sąd Najwyższy USA, uznając zakaz „małżeństw” homoseksualnych za niekonstytucyjny, dokonał prawnego puczu. Subiektywne przekonania rewolucjonistów postawił nad liczące wiele tysięcy lat doświadczenie. Instytucję skuteczną zastępuje intelektualnym konstruktem. Demontowanie małżeństwa to z perspektywy cywilizacyjnej czynność samobójcza.
Żyjemy w czasach, w których biskup czuje się zmuszony zadeklarować: choćbym miał pójść do więzienia, nie udzielę „ślubu” homoseksualistom. Tylko w totalitaryzmie jest możliwa przemoc państwa zmuszającego prywatne katolickie szkoły do zatrudniania jawnie głoszących swój homoseksualizm nauczycieli. Zamykającego prywatne cukiernie, odmawiające sprzedania tortu na homoseksualny „ślub”, i prześladującego...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: