Mój dziadek Wiaczesław

ZAPISKI STARUCHA \ Jarosław Marek Rymkiewicz

Pani Bożenna Kucharczyk z Pułtuska przysłała mi fotokopie kilku dokumentów, mających związek z historią mojej rodziny. Dokumenty te, pochodzące z pierwszych lat XX wieku, pani Kucharczyk odnalazła w pułtuskim archiwum. Na kilku z nich widnieje podpis mojego dziadka, ojca mojej matki, Wacława Baranowskiego. Przybycie dziadka do Pułtuska otoczone jest tajemnicą – nie wiadomo, kiedy tam się osiedlił, nie wiadomo też, dlaczego porzucił okolice Żytomierza (gdzie jego ojciec, a mój pradziadek, Szymon, miał prawdopodobnie majątek). Mógł wybrać jakąś inną miejscowość w zachodnich guberniach Cesarstwa – w tym wypadku nie byłoby mnie na świecie. W narodzinach (jakiegokolwiek życia) nie ma nic koniecznego – można się urodzić, ale można się też nie urodzić; konieczna jest tylko śmierć. W pierwszych latach XX wieku dziadek był nauczycielem historii w pułtuskim gimnazjum, ale w roku 1905 wyrzucono go z pracy, w czasie strajku szkolnego opowiedział się bowiem po stronie uczniów. W
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze