W sprawie Syrii nie powinniśmy być narzędziem

Jeśli w interwencji w Syrii uczestniczyłoby NATO, sprawę naszego udziału w niej należałoby powtórnie przemyśleć. Syria jest obiektem pewnego rodzaju targu politycznego między USA a Rosją. W takim układzie nie powinniśmy pozwolić sobie na to, by być tylko narzędziem pozbawionym mocy decyzyjnej.
 
Donald Tusk zapowiedział, że Polska nie weźmie udziału w operacji w Syrii. Czy to słuszna decyzja?
 
Moim zdaniem na tym etapie tak. Dlatego, że nie ma stuprocentowej jasności co do tego, kto użył broni chemicznej. Co więcej istnieją podejrzenia również odnośnie użycia broni chemicznej przez siły opozycyjne. Ponadto – w odróżnieniu od operacji w Libii czy w Afganistanie – w tej operacji nie uczestniczy NATO. Wyłamał się także główny sojusznik Stanów Zjednoczonych, czyli Wielka Brytania. Powstaje jednak pytanie, czy za podjęciem tej decyzji stały właśnie wymienione wyżej czynniki, czy też był to po prostu efekt presji społecznej. Jak wiadomo, poparcie dla udziału naszych wojsk w zagranicznych interwencjach jest w społeczeństwie małe. Trzeba zwrócić uwagę również na fakt, że większość Polaków nie orientuje się w sytuacji w Syrii, a niechęć do wysyłania wojsk wynika z naszego zainteresowania tylko tym, co mamy w najbliższym sąsiedztwie. Ponadto obawiam, się, że niechęć rządu do wzięcia udziału w interwencji w Syrii ma także związek z ostatnimi cięciami w budżecie MON. W tym kontekście dodatkowe, niezaplanowane wydatki mogłyby ostatecznie zdezaktualizować perspektywę modernizacji wojska.
 
W jakim momencie powinniśmy więc zdecydować się na udział w tej interwencji?
 
Jeśli wzięłoby w niej udział NATO, to sprawę należałoby powtórnie przemyśleć. Sądzę, że tylko w sytuacji, w której Polska uczestniczyłaby w realnych politycznych uzgodnieniach dotyczących Syrii, wejście do gry ma sens. Syria jest obiektem pewnego rodzaju targu politycznego między USA a Rosją. W takim układzie nie powinniśmy pozwolić...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: