Obywatel rośnie w domu

Jak wychować obywateli? Niektórzy mówią, że do tego potrzebne są lekcje wychowania obywatelskiego. Ale o wiele lepiej jest, gdy to sami obywatele biorą na siebie obowiązek wychowania. Edukacja domowa to dobry na to sposób.
 
To jedno z najważniejszych zadań konserwatystów: brać odpowiedzialność za wychowanie kolejnych pokoleń. Zadanie o wiele ważniejsze od kumulowania kapitału, choć wcale mu nie stoi na przeszkodzie. Po prostu, taka będzie przyszłość Polski, jakie pokolenia zdołamy przygotować. Nasza kultura i nasze państwo przetrwają tylko wtedy, gdy nasze dzieci i wnuki będą gotowe kontynuować prace swoich przodków. To zaś się nie stanie, jeśli nie zapewnimy im pełnego programu wychowania i to w atmosferze, która temu sprzyja najbardziej, czyli atmosferze rodzinnej, gdzie sztywną recytację zastępują rozmowa i opowieść.

W USA znaczna część uczniów uczy się w domu. Pochodzą z różnych rodzin – bogatych i biednych; katolickich, protestanckich i żydowskich. Łączy je chęć zapewnienia dzieciom innego modelu wychowania niż ten, który proponują szkoły. Ale jest to też zdrowy objaw, by rosnącemu zaangażowaniu państwa i postępującej ideologizacji przeciwstawić własną aktywność. Jest to wreszcie pewien pomysł na życie. Uczenie dzieci w domu wymaga zmiany trybu życia i odkrycia, że najpewniejszym i najwartościowszym punktem odniesienia dla człowieka wcale nie jest korporacja, lecz rodzina.

Jak to zrobić?

W Polsce edukacja domowa jest także możliwa i coraz bardziej popularna. Zgodnie z ustawą oświatową rodzic, który chce uczyć dzieci w domu, zapisuje je do dowolnej szkoły. Następnie prosi dyrektora placówki o zezwolenie na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego poza szkołą – taka jest fachowa nazwa edukacji domowej w polskim prawie. Do prośby trzeba dołączyć oświadczenie o wzięciu tego obowiązku na siebie, a także zobowiązanie do corocznego przystępowania do egzaminu klasyfikacyjnego i zaświadczenie z...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: