NIE MA POLSKI, NIE MA ROSJI, NIE BYŁO POWSTANIA - „TYGODNIK ILUSTROWANY” W ROKU 1863

Kogo i po co chciano oszukać?

Co potąd powiedziałem, pozwala postawić kilka pytań, z których dwa wydają mi się najistotniejsze. Na żadne z nich nie mam jednak gotowej odpowiedzi. Pytanie pierwsze jest takie. Po co to komu było, komu i jaką miało to przynieść korzyść, kogo i w jakim właściwie celu chciano oszukać, konstruując tę nierzeczywistość? Nie ulega przecież wątpliwości, że wszyscy wszystko świetnie wiedzieli. Żadna nierzeczywistość – choćby najlepiej pomyślana – nie mogła wyprzeć, zastąpić, zlikwidować strasznej rzeczywistości tamtego czasu. O tej rzeczywistości – o tym, co naprawdę dzieje się w Warszawie, w Polsce, na Litwie, na Wołyniu – informowały swoich czytelników, i to całkiem dokładnie, tak gazety wydawane przez rząd – jak go wówczas nazywano – najezdniczy, jak i gazety wydawane w podziemiu. O egzekucjach dokonywanych w Warszawie można się było dowiedzieć z oficjalnego organu najeźdźców, „Dziennika Powszechnego”. Kto się tym „Dziennikiem” brzydził i czytać go nie chciał, mógł poznać prawdę, czytając powstańcze „Wiadomości z Pola Bitwy”, redagowane przez Agatona Gillera, albo „Niepodległość”, która była półoficjalnym organem Rządu Narodowego. Wychodząca w Warszawie „Niepodległość” miała ogromny, jak na owe czasy, nakład, niektóre jej numery były odbijane podobno w 10 000 egzemplarzy. Liczba prenumeratorów „Tygodnika Ilustrowanego” – jak po latach skarżył się w swoich wspomnieniach Ludwik Jenike – spadła po wybuchu powstania z 3800 do 1500. Zważywszy choćby tylko na te różnice w wysokości nakładów, sam pomysł, że cokolwiek można by, cokolwiek dałoby się wówczas przemilczeć i w ten sposób zataić, wydaje się po prostu śmieszny.

Jeszcze na jedno, w związku z tym moim pytaniem, trzeba zwrócić uwagę. Na ulicach Warszawy grał się wtedy ogromny teatr śmierci, a jego widownia liczyła się na tysiące, a może i dziesiątki tysięcy. Mówiłem już o tej egzekucji pięciu rzemieślników, którzy 30 września zostali rozstrzelani na...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: