Odrodzenie idei szlachetnego mecenatu

KULTURA [WYWIAD]

Utwory mojego pradziadka, księcia Władysława Lubomirskiego, nie były wykonywane od czasów dwudziestolecia międzywojennego, po wojnie wymazywali je z kart historii muzyki komuniści. Dorobek polskiej arystokracji był tematem zakazanym zarówno w zakresie twórczym, jak i społecznym – mówi książę Jan Lubomirski-Lanckoroński, inicjator Festiwalu im. Księcia Władysława Lubomirskiego. Rozmawia Sylwia KołodyńskaJuż jutro rozpoczyna się Festiwal im. Księcia Władysława Lubomirskiego. Pana pradziadek, książę Władysław Lubomirski, był nie tylko mecenasem sztuki, o czym za chwilę, ale też artystą i kompozytorem. W jakich okolicznościach mógł Pan słuchać jego kompozycji? Co Pan wtedy czuł? Prawdę mówiąc, poza ubiegłorocznym festiwalem nie było dotąd okazji. Utwory mojego pradziadka nie były wykonywane od czasów dwudziestolecia międzywojennego, po wojnie wymazywane z kart historii muzyki przez komunistów. Dorobek polskiej arystokracji był tematem zakazanym zarówno w
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze