Sylwia Kołodyńska

Utwory mojego pradziadka, księcia Władysława Lubomirskiego, nie były wykonywane od czasów dwudziestolecia międzywojennego, po wojnie wymazywali je z kart historii muzyki komuniści. Dorobek polskiej arystokracji był tematem zakazanym zarówno w zakresie twórczym, jak i społecznym – mówi książę Jan Lubomirski-Lanckoroński, inicjator Festiwalu im. Księcia Władysława Lubomirskiego. Rozmawia Sylwia Kołodyńska Już jutro rozpoczyna się Festiwal im. Księcia Władysława Lubomirskiego. Pana pradziadek, książę Władysław Lubomirski, był nie tylko mecenasem sztuki, o czym za chwilę, ale też artystą i kompozytorem. W jakich okolicznościach mógł Pan słuchać jego kompozycji? Co Pan wtedy czuł? Prawdę mówiąc, poza ubiegłorocznym festiwalem nie było dotąd okazji. Utwory mojego pradziadka nie były...
Polski kandydat do Oscara – „Boże ciało” – to intrygująca opowieść o zbolałej ludzkiej duszy targanej gdzieś między pierwotnymi instynktami a nieustannym poszukiwaniem Boga. Jednak reżyserowi na kilku płaszczyznach jego filmowa owieczka wymknęła się z rąk. Nie przeszkodziło to twórcom filmu w zgarnięciu dziewięciu nagród na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni i Nagrody specjalnej na MFF w Wenecji. W centrum tego huraganu potrzeb tak wzniosłych, jak i prymitywnych jest on – chłopak (Bartosz Bielenia), który za wszelką cenę chce być księdzem. Ale przestępcza przeszłość zamyka mu drogę do seminarium. Podszywając się pod księdza, wykorzystuje naiwność proboszcza z niewielkiej miejscowości i w jego zastępstwie zaczyna prowadzić parafię. Wkuwa po nocach porządek mszy, w konfesjonale...
Był sobie wielki wynalazca Thomas Edison (Benedict Cumberbatch) i jego pracownik Nikola Tesla (Nicholas Hoult). Dość szybko uczeń przerósł mistrza, znajdując sposób na to, jak zwiększyć wydajność jego elektrowni o 50 proc. Edison obiecywał zdolnemu pracownikowi 50 000 dolarów nagrody za ten wyczyn. Ale gdy Tesla udostępnił mu swój wynalazek – przejście na prąd zmienny – Edison pomysłu nie zaakceptował z do dziś niewyjaśnionych powodów. Jak widać, twórcy filmu też tego powodu znaleźć nie potrafili, choć bardzo się starali, podgrzewając wraz ze szkłem żarówki atmosferę wokół konfliktu dwóch naukowców. Ale z tego sporu niewiele wynika poza tym, że panowie z każdą sceną coraz bardziej się nie lubią. Tesla, młody geniusz, odszedł więc z pracowni Edisona i kopał rowy, by mieć na chleb....
Zamordowanie Matthew Sheparda w 1998 roku w miasteczku Laramie w USA wywołało ogromne poruszenie. 22-latek został zakatowany przez dwóch młodych mężczyzn. Zbrodnia odbiła się szerokim echem, bo Matthew był homoseksualistą. Zanim detektywi zajęli się sprawą, nazwano ją homofobicznym mordem. Dziś Teatr na Woli w Warszawie wykorzystuje śmierć chłopaka do wspierania ideologii LGBT, ale nie dodano, że detektywi podczas śledztwa wskazywali, że powodem zamordowania Sheparda mogły być jego kłopoty z narkotykami. W warszawskim spektaklu położono nacisk na szukanie homofobicznych postaw wśród mieszkańców małego miasteczka w stanie Wyoming. Oświetlenie sceny teatralnej podczas finału zaświeciło tęczowymi barwami. Sztuka została przygotowana nie tylko przez Teatr na Woli, ale także Fundację FETA...
Sylvester Stallone ma 73 lata. Zaczynamy od informacji, która jako jedyna może zaskoczyć widzów. Bo to, że w filmie „Rambo: ostatnia krew” niezniszczalny bohater będzie zwyciężał paskudne zło i zanim mu się uda, wykąpie się we krwi bandziorów – przecież wiadomo. Niezniszczalny nie tylko w starciu z mafią, która porwie jego ukochaną podopieczną, ale też w bitwie z nadchodzącą starością. Aktor może już nie skacze z kilkunastometrowych skał i nie łapie jadowitych węży gołą dłonią, ale gdy chwyta za spluwę, wróg niezmiennie jest bez szans. Tym razem akcja, w której Rambo stawi czoło meksykańskim mafiosom zmuszającym porwane dziewczyny do prostytucji, odbędzie się na ranczu stalowego bohatera. Rambo jeńców nie bierze, wystawiając wrażliwość widzów na ciężką próbę. „Ręka, noga, mózg na...
Po latach PRL-u musieliśmy nauczyć się, jak opowiadać o historii w ogóle, a tym bardziej, jak opowiadać o historii językiem kina – mówi „Gazecie Polskiej” Arkadiusz Gołębiewski, dyrektor i pomysłodawca festiwalu Niepokorni, Niezłomni Wyklęci. Zaczęło się od skromnej edycji w Ciechanowie. Dziś to największy festiwal filmów dokumentalnych w kraju. Jedenasta edycja NNW rozpoczyna się 26 września w Gdyni. Nie ma wątpliwości, że festiwal Niepokorni Niezłomni Wyklęci to dziś jedno z najważniejszych wydarzeń na kulturalnej mapie Polski. I można mówić o fenomenie nie tylko dlatego, że chodzi o historyczną tematykę, która szarżą wygrała z toczącym się walcem ideologii zamykającym się w haśle „wybierzmy przyszłość”. Nadrabianie luki po PRL-u Arkadiusz Gołębiewski, siłą rozpędu, zamienił...
„Legiony” to bardzo potrzebny i wyczekiwany film. Polski film. Porównywanie go do produkcji hollywoodzkich nie ma sensu, tak jak nie można porównywać historii Polski i Stanów Zjednoczonych oraz postaw żołnierzy. Bo nigdzie indziej tylko u nas „garstka dzieciaków stanęła przeciwko trzem imperiom”. Jaki był zamysł filmowców? Pokazać miłość z historią w tle czy na odwrót? Nie wiem. Ale bez względu na proporcje romantycznych uniesień i przepięknych, spektakularnych (!) scen batalistycznych, z pewnością celem było wzbudzenie dumy narodowej. I w sercach uczniów, którzy na film pójdą z konieczności, i w duszach tych, którzy film obejrzą, bo wypada. Cel został osiągnięty. Możemy być dumni. Patos? Oczywiście! Nie bójmy się patosu, bo żaden nie będzie bardziej wzniosły od bohaterstwa polskich...
Film „Legiony” to uniwersalna opowieść o człowieku, który z dzikiego, podejrzliwego wilka staje się ufnym, potrzebującym ciepła psem – mówi Sebastian Fabijański. Rozmawia Sylwia Kołodyńska Spotkaliśmy się w 2017 roku na planie filmowym podczas kręcenia scen bitwy pod Rokitną. Dziś możemy już mówić o gotowym filmie „Legiony”. Jak podoba Ci się ta scena w filmie? Są tacy, którzy uważają, że przejdzie ona do historii polskiej kinematografii. Uważam, że to jest naprawdę duża rzecz. Ta sekwencja jest bardzo efektowna i efektywna zarazem. W filmie fajerwerki realizacyjne muszą służyć bohaterom, nie na odwrót. Często jest to pułapka, w którą wpadają twórcy myśląc o wrażeniu końcowym. Wydaje mi się, że nam to się udało. Cel nie uświęcił środków. Tak samo w wypadku równie efektownej sekwencji...
W atmosferze żałoby po studiu filmowym Kadr obrażonych na władzę twórców filmowych odbyła się premiera filmu „Piłsudski”. A w nastroju niepokoju o to, jak wypadnie Borys Szyc w roli Józefa Piłsudskiego, upłynęło oczekiwanie na premierę filmu „Piłsudski”. Informacje są dobre i złe. Dobre to te, że Borys Szyc wypadł naprawdę przyzwoicie! Niektórym wciąż trudno jest w to uwierzyć. Można z czystym sumieniem mówić, że to rola jego życia. Biorąc pod uwagę obawy, jak człowiek-guma polskiego kina – który zagra wszystko, we wszystkim – wcieli się w legendarnego Marszałka, z pewnością przerósł najśmielsze oczekiwania sporej części widzów. Jest też akcja z właściwie rozpisanym tempem, intrygująco przedstawiona sylwetka Piłsudskiego i kilka złotych myśli, które pozostają w głowie. Jak te, że, „...
Patryk Vega chciał zapewne ujawnić, jak zakłamana jest polityka. A tymczasem pokazał, jak zakłamane potrafi być kino. Właśnie na przykładzie swojego filmu „Polityka”. Ta premiera miała straszyć przed wyborami. Straszyć odkryciem utajonych prawd. Miało być błoto politycznych polskich podwórek i wielkie przekręty na wielkiej politycznej scenie. Wyszła rubaszna komedia, w której reżyser strzela do polityków równie niecelnie, jak jego bohater pudłujący na poligonie wojskowym do plansz. Oczywiście wspomniana postać jasno nawiązuje do Bartłomieja Misiewicza. Odniesienia do konkretnych osób i zdarzeń są tak oczywiste, że pozostają poza dyskusją. Plansza kończąca film (wyświetlana zbyt krótko, by móc ją przeczytać w całości), z informacją, że Antoni Królikowski wcale nie gra Misiewicza,...
Ekranizacja powieści dla dzieci słynnego skandynawskiego pisarza Jørna Liera Horsta zmusza do stawiania pytań o granice dziecięcego strachu. Zresztą, co tu dużo kryć, na przełomie dziejów twórcy nie oszczędzali dzieci. A niemal traumatyczne sceny były normą, na przykład gdy Gargamel chciał robić zupę ze Smurfów, czarownica tuczyła Jasia, by go zjeść, a macocha truła Królewnę Śnieżkę. Wydawać by się więc mogło, że poszukiwanie ducha wisielca w „Operacji Człowiek w czerni” to żaden wyjątek. A jednak trudno podczas seansu pozbyć się dyskomfortu, w który wprowadza opowieść o samobójcy, poszukiwaniach na cmentarzach i tajemnicach skrywanych w podziemiach kościoła. Przypomnę, że film jest dla dzieci. Jedyne, za co można podziękować twórcom, to fakt, że nocne sceny pod dębem, na którym...
Gdyby przyszło mi zająć się moimi najbliższymi z powodu nowotworu złośliwego, to nie leczyłbym ich poza Polską. W Polsce mamy specjalistów, którzy na światowym poziomie mogą przeprowadzić leczenie praktycznie każdego nowotworu złośliwego – mówi prof. Lucjan Wyrwicz, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Centrum Onkologii Instytutu im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Z prof. Lucjanem Wyrwiczem rozmawia Sylwia Kołodyńska Żyjemy w czasach onkofobii. Nowotwory mogą zabijać, ale chyba warto je potraktować jako chorobę, którą się… leczy. Mam rację? Po pierwsze, pamiętać należy, że problem wzrostu zachorowań na nowotwory jest powiązany z sukcesami innych dziedzin medycyny. Rośnie liczba pacjentów uratowanych po zawale serca. Lepsza kontrola chorób metabolicznych, takich jak cukrzyca...
Współczesny Paryż. W wyniku ataku terrorystycznego ginie Sandrine, matka 7-letniej Amandy. Dziewczynka zostaje sama. Jej ojciec wyparł się dziecka tuż po urodzeniu, babcia opuściła rodzinę i wyjechała do Londynu, a samotna ciotka może się nią zająć od czasu do czasu. Jest tylko wujek David, 24-latek, który zdaje się być dla dziewczynki najbliższą osobą po śmierci matki. I tak oto bardziej dramatyczne od życia w strachu przed terroryzmem staje się życie w samotności. Bo w świecie, gdzie wszyscy serdecznie witają się pocałunkami w policzek (nawet nie znając się wcześniej), nie ma czasu i warunków, by zbudować silne więzi, a potem je pielęgnować. Matka Amandy zginęła tragicznie, ale członkowie rodzin naszych bohaterów ginęli jeszcze tragiczniej. Na własne życzenie, z własnego wyboru,...
Mięsisty rollercoaster i aptekarska precyzja w prowadzeniu historii w sprytnej opowieści o meandrach show biznesu. Wszystko to, mimo ciężkiego kalibru przekazu, podane z gracją i lekkością. Słowem Quentin Tarantino w świetnej formie. Proszę Państwa, chyba właśnie „Pulp fiction” przestaje być najlepszą produkcją Tarantino. Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) to aktor obsadzany w rolach czarnych charakterów. Na koniec swoich filmów jego bohater musi zawsze przegrać, bo przecież widz chce, by dobro zwyciężyło. Los bohaterów, w których się wciela, staje się spełniającą przepowiednią. Rick bojąc się końca kariery, postanawia desperacko ratować swoją pozycję w show biznesie. A jego nieodłączny kaskader Cliff Booth (Brad Pitt) uratuje mu skórę nie tylko na filmowym planie, lecz także w życiu (...
Poznałem historię legalnego zbierania danych genetycznych polskich żołnierzy, pograniczników, celników, BOR-owców, policjantów i przekazania ich do niemieckiego banku danych. Zaczęliśmy drążyć temat i stworzyliśmy fikcyjną, fabularną historię z obszaru bioterroryzmu. Przede wszystkim zadaliśmy sobie pytanie: a co by było, gdyby próbki z DNA nie zostały po wykorzystaniu medycznym zniszczone? – mówi Mariusz Gawryś, reżyser filmu „Sługi wojny”, w rozmowie z Sylwią Kołodyńską. Film „Sługi wojny” dotyka bardzo istotnej tematyki bioterroryzmu. Scenariusz Pana i Macieja Strzembosza porusza wątek oddawania próbek DNA w niepowołane ręce. Jak mówi „Sambor” (Piotr Stramowski): „oficjalnie, legalnie i w pełnym słońcu”. A one mogą być wykorzystane w każdym celu. Do dywersji, do wrobienia kogoś w...
Upodobał sobie zatwardziałych grzeszników – komunistów i masonów. Często wyganiał spowiadających się, nie dając im rozgrzeszenia i każąc im szukać innego spowiednika. A oni… zawsze do niego wracali. Jutro do polskich kin wchodzi hiszpański dokument „Tajemnica Ojca Pio”. Film dystrybuowany jest w 30 krajach. Film hiszpańskiego dziennikarza José Maríi Zavalego to ogromny materiał dokumentalny. „Zebraliśmy cały arsenał świadectw, dokumentów i nagrań udostępnionych dzięki życzliwości osób z Casa Sollievo della Sofferenza [szpital, którego budowę zainicjował O. Pio – przyp. red.], z klasztoru oo. kapucynów w San Giovanni Rotondo oraz duchowych dzieci Ojca Pio. Nasza ekipa spędziła kilka tygodni w San Giovanni Rotondo. To pomogło nam stworzyć prawdziwy obraz życia świętego” – opowiada...
Misja niemożliwa, bo czy trzej staruszkowie mogą napaść na bank? Pewnie jest to tak samo możliwe jak okradzenie pustego sejfu. Trochę to zabawne, prawda? W odróżnieniu od polskiej komedii „Na bank się uda”. Gdyby iść dalej w złośliwości, można też podziękować twórcom filmu za to, że wymyślili tytuł, który jest spojlerem, co uwalnia widza od zbędnej przecież konieczności trwania w napięciu. Trzej starsi panowie (Marian Dziędziel, Lech Dybik i Adam Ferency), których łączny wiek wynosi około 200 lat, poddają się służbom bez walki. Włamali się do sejfu, nic nie ukradli i nie uciekli. Sprawę prowadzi nieco porywczy prokurator Słota (Maciej Stuhr). A jego i tak marna cierpliwość zostanie wystawiona na poważną próbę, bo domniemani przestępcy nie będą łatwym przeciwnikiem podczas przesłuchania...
„To wszystko źle się skończy”. „Skąd wiesz?”. „Bo Jim pokazał mi scenariusz”. To nie fragment making of, lecz dialog z filmu Jima Jarmuscha „Truposze nie umierają”. Gdzie wielcy aktorzy grają w filmie o umarlakach być może role swojego życia. To też film, w którym Jarmusch postanowił wymierzyć cios w Donalda Trumpa. Gdy totalny absurd łączy się ze śmiertelną powagą, a widz wybucha niekontrolowanym śmiechem w momencie, w którym wie, że nie wypada się śmiać, najprawdopodobniej ogląda najnowszy film Jima Jarmuscha. Z plejadą gwiazd, wśród której są m.in.: Adam Driver, Bill Murray i Tilda Swinton. Księżyc drży w toksycznych wibracjach, Ziemię czeka rozpad, a z grobów powstają umarli. Starsi zombie robią włam do sklepów ze smartfonami, młodsi z cukierkami. Trudno, o większy banał. Ale...
Słynne festiwale w Toronto i Wenecji już w przyszłym miesiącu będą miejscami światowej premiery filmu „Malowany ptak” Václava Marhoula. Wtedy też produkcja wejdzie na ekrany czeskich i słowackich kin. Jak dowiedziała się „Gazeta Polska”, budżet filmu wyniósł 160 milionów koron czeskich, czyli blisko 27 mln zł. Zdaniem reżysera, tekst Jerzego Kosińskiego jest jeszcze bardziej aktualny ze względu na… kryzys migracyjny i szerzenie się ksenofobicznych uprzedzeń w Europie. Takich absurdów jest znacznie więcej. Choćby taki, że czescy producenci filmu oceniają Jerzego Kosińskiego jako „jednego z najbardziej znaczących i wyróżniających się pisarzy ubiegłego wieku”. Tym samym filmowcy postanowili zestawić umiejętności pisarskie oskarżanego o plagiat Kosińskiego z talentem takich pisarzy jak...