Gdy nie ma publiczności, trzeba próbować ją sobie wyobrazić. O pracy nad nową płytą zespołu Zakopower

Fot. Małgorzata Armo/Gazeta Polska
Fot. Małgorzata Armo/Gazeta Polska

KULTURA [WYWIAD]

Artysta jest zawsze artystą. Nieważnie, czy pracuje zdalnie, czy na żywo. Przed żywą publicznością jest oczywiście łatwiej. Ona mobilizuje, oddaje energię i dopinguje. Ale z drugiej strony, przecież muzycy nagrywają w studiu bez publiczności, więc znają te warunki pracy – mówi Sebastian Karpiel-Bułecka. Rozmawia Sylwia KołodyńskaPandemia trwa, ale Pan się nie nudzi. Rozmawiamy przez telefon. Jest środek tygodnia. Północ. Wraca Pan z koncertu nagrywanego dla TVP mającego upamiętnić urodziny Jana Pawła II 18 maja... Tak. To dla mnie bardzo ważny koncert. Darzyłem Jana Pawła II wielką miłością i szacunkiem. Ale fakt, że nagrywaliśmy występ w tak trudnych czasach pandemii spowodował, że skumulowało się bardzo dużo emocji. Okazja wyjątkowa, wielka radość, ale też dużo niepokoju. Przez epidemię odwykłem od grania, co dodatkowo podniosło poziom stresu. Wyjście na scenę to zawsze świetna okazja do wyrzucenia z siebie emocji. A tym razem skumulowało się ich
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze