Powrót karnawału ludowego. Pochód diabła, bociana, kozy, konia, Żyda i śmierci

Gdzieniegdzie zanikły i odrodziły się na nowo, w innych miejscach trwają nieprzerwanie od… setek lat. Zapusty ludowe, które odbywają się w czas karnawału, zyskują coraz więcej uczestników, zwłaszcza w małych miejscowościach.

W dawnej Europie zabawy karnawałowe naśladowały wielkie maskarady w Wenecji. Do upadku Republiki w 1797 roku (zresztą to legiony Dąbrowskiego wkroczyły do miasta, kończąc tysiąclecie istnienia kupieckiego państwa) bale miasta św. Marka przyciągały podróżników z innych państw. Książęta, szlachta i bogaci mieszczanie tańcowali do upadłego przez kilka dni i nocy, by te wrażenia przenieść do swoich ojczyzn – tak oto maski i tańce wędrowały do Paryża, Drezna, Madrytu i Wiednia, przyciągając uwagę lokalnej arystokracji.

Tradycja na wsi
Tymczasem równolegle do zabaw salonowych elit na wsi rozwijała się tradycja zapustów, radosnych i hałaśliwych pochodów, tańców i scenek odgrywanych przez przebierańców, spośród których najważniejsza wydaje się… koza. – Chodzenie z Kozą to starodawny pogański obrzęd, który przetrwał do współczesnych lat – mówią organizatorzy zabawy prowadzący na Facebooku stronę „Kujawskie zapusty”. – Grupy przebierańców każdego roku, aby uczcić ostatnie dni karnawału, wyruszają do pobliskich domostw w celu odwiedzenia gospodarzy. Na dalsze wędrówki zapustnicy wykorzystują ciągnik z przystrojonym wózkiem. W każdej Kozie musi być koniecznie: diabeł, bocian, koza, koń, żyd, śmierć, para młoda, orkiestranci oraz siora (chłop przebrany za babę) – opowiadają. Koza nieoczekiwanie występuje jako symbol płodności we wszystkich stronach Polski. „Gdzie Koza chodzi, tam się żytko rodzi” – powtarzano kiedyś w czasie karnawału, gdy przebierańcy wyciągali z domostw gospodarzy na zabawę. „Kędy jej tropy, powstają kopy” – mówiło się. W scenkach odgrywanych w wioskach pokazywano czasem śmierć kozy, która następnie ożywała, symbolizując nieśmiertelność przyrody i niepowstrzymany cykl...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: