Historia

Igor Szczęsnowicz
Wariat z siekierą W pierwszej połowie 1990 r. doszło do konfliktu na górze – Wałęsa odebrał „Gazecie Wyborczej” prawo do ozdabiania pierwszej strony logo „Solidarności”, uznając, że gazeta nie reprezentuje już jej ideałów. Rozpętała się wojna. Obecni przyjaciele Wałęsy – propagandowi publicyści „Gazety Wyborczej” – zaczęli atakować lidera związku w sposób bardzo dobrze znany z późniejszych działań wobec: prawicy, Porozumienia Centrum, braci Kaczyńskich czy Prawa i Sprawiedliwości. W stosunku do Wałęsy szermowano hasłami, z których „wariat z siekierą” (aluzja do wypowiedzi Wałęsy, że siekierą rozwali panujący w Polsce układ) było stosunkowo najłagodniejsze. Zarzucano mu brak wykształcenia i prostactwo. Gdy ogłoszono rok 1990 czasem pierwszych od sprzed wojny wyborów prezydenckich, stało...
Jan Żaryn
Obecnie są czynione nowe? Tak, oczywiście to trwa cały czas. Niewątpliwie zależności są wciąż wykorzystywane, pewne układy były i są wciąż oparte na powiązaniach sprzed lat. Jednak to traci z każdym dniem na znaczeniu, ponieważ sprawa dotyczy pokolenia, które już odchodzi. Czy jednak system się nie replikuje? Nie wciąga młodych ludzi, przedłużając negatywne skutki swojego istnienia? Oczywiście, środowiska, które są związane z byłym systemem, przekazują do pewnego stopnia patologie i powiązania z pokolenia na pokolenie. To widać. Elity, które otrzymaliśmy w spadku po PRL, zajmują w części pozycje dziedziczne. Jak Pan dziś ocenia swoje odwołanie z funkcji premiera? Jako pretekst do mojego odwołania posłużyła tzw. lista Macierewicza. Jednak upadek mojego rządu był podyktowany...
Dzisiaj państwu naszemu grozi paraliż wynikły z bezwładu administracji i nieumiejętności wypełniania podstawowych zadań. Nasza gospodarka przeprowadzana niepewną ręką od systemu centralistycznego do rynkowego uległa w połowie drogi ostrej zapaści. Zagraża nam jej dalszy rozkład. A szczególnie groźne jest postępujące zniechęcenie obywateli, zatracanie przez nich poczucia odpowiedzialności za Polskę. Tak słusznie chwalona społeczna cierpliwość przemienia się w beznadzieję. (…) Chcemy Polski dającej szanse i nadzieję wszystkim obywatelom, w której zaniknie przedział cywilizacyjny między miastem a wsią, w której obywatele będą mogli swobodnie wybierać miejsce pracy i zamieszkania. Polski, z której młodzież nie będzie musiała emigrować, bo tu znajdzie w ojczyźnie możność życiowego startu. [...
Piotr Gontarczyk
Posunięcia nowej ekipy rządowej zmierzały w kierunku rozpoznania, zinwentaryzowania i ujawnienia byłych komunistycznych agentów pełniących wysokie funkcje państwowe. 10 lutego 1992 r. powołano Wydział Studiów przy Ministrze Spraw Wewnętrznych, który rozpoczął systemową analizę pracy operacyjnej byłej SB oraz zachowanej po niej dokumentacji. Na czele zespołu stanął bliski współpracownik ministra Macierewicza – Piotr Woyciechowski. Zespół pracowników Wydziału Studiów wykonywał swoje obowiązki w atmosferze niechęci znacznej części kadry UOP wywodzącej się z SB. Dochodziło do utarczek słownych lub nawet stawiania oporu, jak to miało miejsce podczas próby dostania się podwładnych ministra Macierewicza do pomieszczeń wywiadu. W marcu i kwietniu 1992 r. Macierewicz w imieniu rządu przedkładał...
Sławomir Cenckiewicz
Posunięcia nowej ekipy rządowej zmierzały w kierunku rozpoznania, zinwentaryzowania i ujawnienia byłych komunistycznych agentów pełniących wysokie funkcje państwowe. 10 lutego 1992 r. powołano Wydział Studiów przy Ministrze Spraw Wewnętrznych, który rozpoczął systemową analizę pracy operacyjnej byłej SB oraz zachowanej po niej dokumentacji. Na czele zespołu stanął bliski współpracownik ministra Macierewicza – Piotr Woyciechowski. Zespół pracowników Wydziału Studiów wykonywał swoje obowiązki w atmosferze niechęci znacznej części kadry UOP wywodzącej się z SB. Dochodziło do utarczek słownych lub nawet stawiania oporu, jak to miało miejsce podczas próby dostania się podwładnych ministra Macierewicza do pomieszczeń wywiadu. W marcu i kwietniu 1992 r. Macierewicz w imieniu rządu przedkładał...
Piotr Naimski
Spółki i sowieckie bazy Spór, a w końcu otwarty głęboki konflikt między prezydentem Wałęsą i jego ludźmi a Premierem i większością rządu w sprawie dopuszczenia lub nie do tworzenia spółek joint-ventures polsko-rosyjskich z wykorzystaniem nieruchomości pozostałych po sowieckich bazach wojskowych w Polsce, był wyraźnym dowodem na bezpośrednie zaangażowanie „partii rosyjskiej” w kreowanie nowej polskiej rzeczywistości. Wałęsa został przez Olszewskiego zmuszony do wykreślenia tego groźnego zapisu z przygotowanej do podpisu umowy z Rosjanami. Prezydent wracał 23 maja 1992 r. z Moskwy z poczuciem porażki, wściekły i zdecydowany rząd Jana Olszewskiego obalić. List w tej sprawie posłał do Sejmu 27 maja, na dzień przed przyjęciem w Sejmie zgłoszonej przez Jerzego Korwin-Mikkego uchwały...
Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” miało mieć charakter narodowy i być organizacją apolityczną, o co szczególnie apelowano wtedy na łamach „Gazety Narodowej”: „Towarzystwo gimnastyczne powinno dbać o to, żeby nie mając nic wspólnego z polityką, wykluczyć ją zgoła z grona członków. Dbajmy o to, aby nadać i zachować towarzystwu cechę narodową, a obojętną jest i powinno być rzeczą, czy wydziałowy lub członek liczy się do postępowców lub konserwatystów, do białych lub czerwonych. Wybierajmy takich, którzy by bez względu na stronnictwo, do którego należą, najlepiej Towarzystwem kierować umieli. Starajmy się nie wykluczać nikogo, lecz przeciwnie zespolić, połączyć wszystkie stronnictwa w jedno wielkie, silne stronnictwo ruchu gimnastycznego”. Towarzystwo ukierunkowane było na budzenie uczuć...
Piotr Ferenc-Chudy
Bojowiec Z ideami socjalistycznymi zetknął się na zesłaniu, gdzie podczas pobytu w Kireńsku miał okazję poznać Stanisława Lande. Po odbyciu kary i powrocie do rodzinnego Wilna oddał się pracy publicystycznej i partyjnej w litewskiej sekcji Polskiej Partii Socjalistycznej, którą współtworzył. Wtedy też został redaktorem naczelnym czasopisma „Robotnik”. W 1896 r. podczas IV kongresu II Międzynarodówki Socjalistycznej w Londynie ostro występował przeciwko antypolskiemu stanowisku internacjonalistki Róży Luksemburg. W 1900 r. działalność niepodległościowa i publicystyczna Piłsudskiego na skutek denuncjacji doprowadziła do kolejnego aresztowania i osadzania go w różnych więzieniach, w tym również w pawilonie X warszawskiej cytadeli. Symulującego chorobę psychiczną bojownika przewieziono do...
Grzegorz Makus
Rodzina Na Lubelszczyźnie jedną z wielu takich rodzin, wobec których zastosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej, byli Władysław i Stefania Zarzyccy oraz trójka ich dzieci: 12-letnia Marysia, 11-letni Henryk i 9-letnia Zosia. Rodzina Zarzyckich mieszkała w kolonii Łuszczów (gm. Wólka Lubelska, pow. Lublin), a ich gospodarstwo było ostoją oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” co najmniej od wiosny 1946 r. Władysław Zarzycki był rolnikiem majętnym, prezesem związku chmielarskiego, członkiem Zrzeszenia WiN i kwatermistrzem odpowiedzialnym za aprowizację. Duży, murowany dom, schowane nieco z tyłu zabudowania gospodarcze i 20 ha ziemi otoczonej lasem dawały doskonałe warunki dla konspiracji. Regularnie, co kilka miesięcy odbywały się tam spotkania kadry oddziału. Była to – oprócz...
Wiek złoty Dwa lata później uroczysty koncert na inaugurację „kolejnego roku działalności kulturalnej” pod hasłem „wszystkie siły kultury dla wielkiej sprawy dalszego rozwoju socjalistycznej ojczyzny” przygotował Adam Hanuszkiewicz. Tadeusz Łomnicki mówił: „Młodzież będzie kontynuować rozwój naszej socjalistycznej kultury narodowej”. Kilka miesięcy później szef MON Wojciech Jaruzelski przyjął kierownictwo Stowarzyszenia Filmowców Polskich, by porozmawiać o „wychowawczej roli filmu polskiego”. Wśród obecnych byli: prezes Andrzej Wajda, dwaj wiceprezesi: Krzysztof Zanussi i Krzysztof Kieślowski, a także Mariusz Walter. Podejmował ich szef zarządu Propagandy i Agitacji wojska PRL gen. Tadeusz Szaciło. Na rok przed sierpniem ’80 prasa donosiła z 1-majowego pochodu: „W kolumnie...
Ryszard Terlecki
Czy można bezkarnie zabić człowieka, a potem przez lata skutecznie zacierać ślady, aby zbrodnia pozostała niewykryta i nieukarana? Oczywiście, w PRL było to możliwe. Zdarzało się tak wielokrotnie, nazwiska ofiar tajemniczych śmierci znaliśmy na pamięć. „Nieznani sprawcy”, „nieszczęśliwy wypadek”, „niewyjaśnione okoliczności”, „umorzone śledztwo” – takie formułki powtarzała reżimowa prasa, a funkcjonariusze dziennikarstwa kpili z rzekomo bezzasadnych podejrzeń, zgłaszanych przez Radio Wolna Europa. W tych sprawach tylko śmierć była pewna. Cała reszta tonęła wśród niejasnych informacji, niemożliwych do ustalenia faktów, sprzecznych pogłosek. Większość Polaków przy okazji każdej z tych spraw wolała wierzyć, że rzeczywiście nie było to zabójstwo. Bo co można było zrobić, gdyby się jednak...
Wojciech Kamiński
Zabawa w wojsko – Dzieciństwo spędziłam w Brześciu nad Bugiem, mieszkałam w Warszawie, Krakowie, Jurgowie pod Tatrami, a teraz jestem tu – mówi. Za mansardowym oknem przez gołe jeszcze gałęzie dębów prześwieca słońce. – W Brześciu mieszkaliśmy na terenie jednostki wojskowej, w której służył mój tata. Feliks Dziębowski był zawodowym oficerem. – Całymi godzinami mogłam stać w oknie i obserwować bramę koszar, jak wjeżdżała drynda ciągnięta przez konie, wchodzili i wychodzili żołnierze. Ulubionym zajęciem małej Eli była zabawa w wojsko. – Strasznie się obrażałam, kiedy mówiono mi, że wojsko nie jest dla dziewczynek. „A służba pomocnicza kobiet, to co?” – pytałam ze stanowczością, która cechuje tylko kilkuletnie dzieci. Wtedy wszystko jest takie oczywiste i pewne. Wojna...
Henryk Kocój
Wszelka władza z woli narodu Polska w XVIII wieku była państwem rozległym, zajmującym drugie miejsce w Europie pod względem wielkości terytorium, liczyła 18 mln ludności, podczas gdy Prusy nie miały nawet trzech. Była państwem zasobnym w bogactwa naturalne, tyle że skarb państwa niewiele miał z nich korzyści. Bogaciły się natomiast wielkie rody magnackie, uzurpujące sobie prawa niemal niezależnych księstewek, utrzymujące własne wojska i uprawiające własną politykę w stosunku do państw ościennych, rządzonych jako monarchie absolutne. Ustrój wewnętrzny ówczesnej Polski cechowała rozległa anarchia i upadek oświaty. Zaradzić temu miała uchwalona 3 maja 1791 r. konstytucja, pierwsza w Europie, wyprzedzająca o kilka miesięcy konstytucję uchwaloną tegoż roku we Francji, i druga w świecie po...
Henryk Kocój
Bez zdrady, obelgi i lżenia religii Nie ulega jednak wątpliwości, że o ile Konstytucja 3 maja została przyjęta w całym kraju z niekłamaną radością, budząc silne emocje i wielkie nadzieje, to reakcje opinii europejskiej i sąsiadów Polski były różnorodne. Narody Europy, jak i Ameryki przyjęły ten fakt entuzjastycznie, rządy państw sąsiednich w większości zachowały rezerwę, a nawet wrogość, widząc w wydarzeniach polskich pochód idei rewolucji francuskiej na wschód Europy. Konstytucję 3 maja powitali radośnie sławny Amerykanin Tomasz Payne oraz angielski publicysta i mówca Edmund Burke, który w znamiennych i podniosłych słowach stwierdził: „(…) nikt straty nie poniósł, nikt poniżonym nie został. Począwszy od króla aż do dziennego wyrobnika (…) żadna kropla krwi nie prysnęła: nie było ni...
Grzegorz Makus
Zdzisław Badocha urodził się 22 marca 1923 r. w Zagórzu (dziś dzielnica Sosnowca), w rodzinie Wandy i Romana Badochów, podoficera KOP, później żołnierza II Korpusu i kapitana PSZ na Zachodzie. Pierwsze lata życia spędził w rodzinnym mieście. W związku ze służbą ojca w KOP rodzina Badochów przeniosła się do Święcian (województwo wileńskie). Zdzisław ukończył Gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego w Starych Święcianach. Tamtejsi nauczyciele przekazywali uczniom nie tylko wiedzę, ale także starali się kształtować w nich postawy patriotyczne i obywatelskie. W podobnej atmosferze wychowywany był sam Zdzisław Badocha w domu rodzinnym. Ojciec i matka od najmłodszych lat przekazywali swoim dzieciom najważniejsze wartości. Mając 13 lat, Zdzisław wstąpił w szeregi ZHP, do drużyny im. B. Głowackiego w...
Wreszcie okazuje się, że oficjalna delegacja z kilkoma generałami i biskupem polowym Sławojem Leszkiem Głódziem nie przyleci. Bo władze zapomniały wystąpić w porę do Rosjan z prośbą o zgodę na lądowanie samolotu wojskowego – taka informacja dociera do Katynia. Z czasem okazuje się, że Sztab Generalny wiedział dzień wcześniej o braku zgody, ale mimo to na lotnisku w Warszawie urządzono komedię na użytek pasażerów: kazano im czekać na odpowiedź Rosjan, która nie miała nadejść. Wśród obecnych w lasku katyńskim są Andrzej Przewoźnik – sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – oraz Stanisław Mikke – adwokat, uczestnik ekshumacji i redaktor naczelny miesięcznika „Palestra”. Minie 15 lat i znów na przylot oficjalnej delegacji czekać będą zgromadzeni w Katyniu członkowie...
Grzegorz Makus
„Brzask” Szlak bojowy, który doprowadził por. Józefa Małczuka „Brzaska” do ostatniego postoju w lesie pod Toczyskami Podbornymi, rozpoczął się od konspiracji SZP-ZWZ-AK, w której działał od początku okupacji niemieckiej. Brał udział w wielu akcjach bojowych przeciwko Niemcom, w jednej z nich został ranny. Po wkroczeniu na teren Polski Armii Czerwonej pracował w urzędzie gminnym w Wyrozębach, jednak został w kwietniu 1945 r. aresztowany przez UB. Odbity przez oddział partyzancki Franciszka Mazurczaka „Dziadka”, „Żubra” w akcji 13 kwietnia 1945 r. pod Mołomotkami nie wrócił już do domu, lecz pozostał w oddziale. Następnie pełnił wiele funkcji w Komendzie Obwodu WiN Sokołów Podlaski, m.in. referenta wychowawczego. Po śmierci 17 lipca 1946 r. komendanta ośrodka WiN Jabłonna Lacka, pchor....
Skutki trudnej znajomości Nowy monarcha z niezwykłą energią przystąpił do naprawy państwa. Jednak z pomocą swoich stronników Katarzyna szybko sparaliżowała te wysiłki. Utrzymywaną w słabości Polskę mógł ocalić tylko powszechny zbrojny wysiłek całego narodu, z czego wielu nie zdawało sobie sprawy. Aby zrzucić obcą kuratelę, potrzebny jej był król pokroju Bolesława Chrobrego czy Jana III Sobieskiego, a nie mecenas sztuki. Rewolucyjne zmiany, jakie wprowadziła Konstytucja 3 maja, przyszły za późno. Do ich obalenia walnie przyczyniła się caryca, która przyciągnęła do siebie chwiejnego polskiego władcę. Po upadku powstania kościuszkowskiego Poniatowski przebywał przez rok w Grodnie jako jej więzień. Tu 25 listopada 1795 r. zmuszono go do abdykacji. Bolesną ironią było, że wypadła ona akurat...
Piotr Ferenc-Chudy
Łowca autografów Niewątpliwie Małopolska w wyniku kradzieży w Limanowej utraciła kolejny raz jakiś procent dziedzictwa narodowego. W ciągu ostatnich kilku lat w województwie małopolskim zaginęło kilka tysięcy dokumentów, pergaminów, listów, rękopisów, inkunabułów i starodruków. W 1998 r. z Biblioteki Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie skradziono bezcenny starodruk – dzieło Mikołaja Kopernika „O obrotach sfer niebieskich” (wydanie norymberskie z 1543 r., nakład 400–500 egz.) oraz 58 starodruków, o łącznej wartości kilku milionów złotych. W kwietniu 1999 r. ujawniono w Bibliotece Jagiellońskiej kradzież inkunabułów (druki sprzed 1500 r.) i starych druków, jedno z największych tego typu przestępstw w Polsce. Zginęły wówczas m.in. dzieła Galileusza, Keplera czy Bessariona....
Zdrapywali tłuszcz ludzki z okien Budowa ośrodka zagłady w Bełżcu trwała cztery miesiące – od 1 listopada 1941 r. do końca lutego 1942 r. Obóz znajdował się w odległości zaledwie 50 m od linii kolejowej Lublin–Lwów i ok. 500 m od stacji kolejowej Bełżec. Na niewielkim (ok. 6 ha) terenie znalazły się: rampa kolejowa, komory gazowe, doły do grzebania zwłok, baraki, pomieszczenia administracyjno-gospodarcze, wieże strażnicze oraz plac apelowy. Obóz w Bełżcu był pierwszym ośrodkiem, w którym wykorzystywano stacjonarne komory gazowe do mordowania ludzi. Transporty przybywały do Bełżca od 17 marca do 11 grudnia 1942 r. Obóz przestał funkcjonować najprawdopodobniej ze względu na brak miejsca na kolejne masowe groby. Komory gazowe pracowały tu do 29 grudnia 1942 r. Jak ustaliła w 1945 r....
Grzegorz Makus
Jednoosobowym „plutonem egzekucyjnym” okazał się być „kat z Mokotowa”, st. sierż. Piotr Śmietański, doświadczony morderca, który strzałem w tył głowy zabił też innych bohaterów walki o wolną Polskę, m.in. rok wcześniej rtm. Witolda Pileckiego, a w lutym 1951 r. mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, legendarnego dowódcę 5. Brygady Wileńskiej AK. Major cc Hieronim Dekutowski „Zapora” był bez wątpienia pierwszoplanową i najwybitniejszą postacią zbrojnego podziemia antykomunistycznego na Lubelszczyźnie. Jest znakomitym przykładem ciągłości walki o niepodległość Polski, prowadzonej kolejno z okupantem niemieckim, a po jej zakończeniu z reżimem komunistycznym przez dziesiątki tysięcy żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, którzy swoją antykomunistyczną walkę podjęli wraz z wkroczeniem na...
Grzegorz Makus
Oddział Pod koniec 1939 r. wraz z bratem Władysławem i innymi mieszkańcami Włodawy został wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec. Powrócił w rodzinne strony dopiero w czerwcu 1945 r. W tym czasie jego młodszy brat Leon (ur. 13 maja 1925 r.) był już dowódcą oddziału partyzanckiego Obwodu DSZ (a od września 1945 r. WiN) Włodawa. Leon Taraszkiewicz wstąpił w szeregi partyzantki antykomunistycznej w drugiej połowie lutego 1945 r. Wcześniej, 18 grudnia 1944 r., został aresztowany przez UB i trafił do więzienia na Zamku w Lublinie. Zbiegł 13 lutego 1945 r. podczas transportu do obozu NKWD i UB w Błudku-Nowinach i po dotarciu we Włodawskie nawiązał kontakt z ukrywającym się komendantem rejonu DSZ (późniejszym zastępcą komendanta Obwodu WiN Włodawa) ppor. Klemensem Panasiukiem „Orlisem”....
Urszula M. Radziszewska
Z pokolenia Kolumbów Jerzy Woźniak urodził się w 1923 r. w Krakowie, choć powtarza, że jest z ziemi rzeszowskiej. Stamtąd pochodzi jego rodzina, tam się wychował. To w szkole, jak opowiada, całe jego pokolenie zaraziło się miłością do Ojczyzny. – Istotne jest to, że Ojczyznę mieliśmy wolną, nową, niedługo po wielkiej wojnie. Pamięć o zaborach była żywa. Zaczytywaliśmy się Sienkiewiczem, Gąsiorowskim. Takie było Pokolenie Kolumbów. A potem nagle, w 1939 r., straciliśmy ukochaną Ojczyznę – wzdycha. – Liczyliśmy, że nasi sojusznicy w razie agresji Niemiec nam pomogą. Przeliczyliśmy się. Był zbyt młody, by wstąpić do ZWZ. Dopiero w 1941 r., gdy skończył 18 lat, mógł zostać żołnierzem AK pod ps. „Żmija”. Pokazuje zdjęcie swojego rodzinnego domu w Błażowej pod Rzeszowem: – O tu, na...
Piotr Ferenc-Chudy
Wyklęty po raz drugi W słynnej jednostce „Czwartaków” – kieleckim 4. Pułku Piechoty Legionów – ukończył podchorążówkę. Nie zdążył rozpocząć studiów dziennikarskich. Wybuchła wojna. Wrześniowy szlak bojowy Sołtysiak przebył wraz z rodzimym pułkiem. Pod Zamościem dostał się do niemieckiej niewoli, z której wkrótce zbiegł. Po powrocie na tereny rodzinnej Kielecczyzny już 11 listopada 1939 r. zaprzysiężony został w szeregach Służby Zwycięstwu Polski – późniejszym ZWZ–AK. W konspiracji przyjął pseudonim „Barabasz”. Gdy w lutym 1943 r. w uznaniu kwalifikacji dowódczych przez przełożonych mianowany został szefem obwodowego Kierownictwa Dywersji (KEDYW), rozpoczął organizowanie oddziału partyzanckiego. Ludzi do swojej jednostki wybierał niezwykle starannie, stawiając na uczciwość i...
Pokojowa działalność Solidarności spotkała się z brutalnymi represjami. Ciemna noc tyranii rozciągnęła się nad Polską. Represje te wymierzone są w ruch Solidarności, lecz atakując Solidarność, jej wrogowie atakują cały Naród Polski. 10 milionów spośród 36 milionów obywateli Polski należy do Solidarności. Wraz ze swymi najbliższymi rodzinami członkowie Solidarności stanowią ogromną większość Narodu Polskiego. Prześladując Solidarność, polski rząd wojskowy prowadzi wojnę ze swym własnym narodem. Ameryka podjęła już stanowcze i przemyślane kroki na rzecz wolności Polaków. Ogłosiliśmy sankcje przeciwko polskiemu rządowi wojskowemu i przeciwko rządowi radzieckiemu, który wspiera tłumienie wolności w Polsce. Jeśli warunki w Polsce będą nadal się pogarszały, podejmiemy dalsze kroki. Żadna...
Ojciec próbował wyjaśnić, że to chyba pomyłka, nieporozumienie, że jesteśmy skromnymi i uczciwymi ludźmi, nigdy nikomu nie uczyniliśmy żadnej krzywdy. Nic nie pomogło, starszy wyjął z torby jakiś wykaz i powiedział: „O, tutaj wyraźnie jest napisane… bogacz, legionista, osadnik wojskowy i patriota… popatrz – ubieraj się!!!” – wrzasnął, aż zadrżał dom. Lament kobiet się spotęgował, a ojciec wykpił ten dokument jako świstek papieru i oświadczył spokojnie i stanowczo: „Nigdzie się stąd nie ruszymy. To jest nasz własny dom i go nie opuścimy”. Enkawudyści rzucili się na nas, usiłując wypchnąć na zewnątrz. Doszło do szarpaniny. W końcu zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia domu. W pośpiechu zabraliśmy coś do jedzenia i ubrania. W takiej sytuacji człowiek nie myśli, co, ile, i na co się dana...
Piotr Ferenc-Chudy
Zygmunt Szendzielarz nie zakończył się bić nawet wtedy, gdy przestały istnieć jego macierzyste jednostki – pułk i Wileńska Brygada Kawalerii. Swój szwadron podporządkowywał coraz to innym improwizowanym większym jednostkom taktycznym w nadziei na dalszą walkę z najeźdźcami ojczyzny. W ostatnich dniach września, gdy operowanie w coraz bardziej zaciskających się kleszczach Wehrmachtu i Armii Czerwonej stało się niemożliwe, Zygmunt Szendzielarz dostał się do niewoli niemieckiej. Zbiegł z niej wkrótce, by podjąć się nieudanej próby wydostania z okupowanego kraju. W konspiracji przyjął pseudonim „Łupaszko” na cześć kawalerzysty i kresowego zagończyka, bohatera wojny polsko-bolszewickiej, płk. Jerzego Dąmbrowskiego, zamordowanego w mińskim więzieniu przez Sowietów w grudniu 1940 r. III...
Realizację projektu rozpoczęto wczesną wiosną 1921 r. Był on jednak wdrażany chaotycznie i niedbale, brakowało dobrego planu akcji osadniczej, panował pośpiech i nieufność między lokalnymi władzami a przyszłymi właścicielami ziemi. Osadnicy-żołnierze dostawali puste pola bez budynków i narzędzi rolniczych. Pomocą służyły im jedynie macierzyste pułki, które wyposażały ich w konie, wozy taborowe i prowiant na okres do pierwszych zbiorów. Władze państwowe, mimo przewidzianej w ustawie pomocy, nie udzieliły obiecanych kredytów ani materiałów budowlanych. W konsekwencji przez kilka pierwszych miesięcy osadnicy mieszkali w folwarcznych budynkach, w wykopanych przez siebie ziemiankach, a niekiedy w sąsiednich wsiach i miasteczkach. Duże odległości od poczty czy stacji kolejowej były dla nich...
Mimo że powstanie styczniowe obejmowało swym zasięgiem wyłącznie teren zaboru rosyjskiego, społeczeństwo Galicji Wschodniej nie odniosło się do niego obojętnie. Na wieść o jego wybuchu we Lwowie powstał Komitet Narodowy, którego działalność wsparli najzacniejsi obywatele miasta: Adam ks. Sapieha, dr Florian Ziemiałkowski, dr Franciszek Smolka, Aleksander hr. Dzieduszycki i Antoni hr. Golejewski. W mieście zorganizowano delegaturę powstańczą, na czele której stanął przybyły z Warszawy naczelnik Marian Sokołowski. Kierownikiem spraw wojskowych był gen. Józef Wysocki, którego po uwięzieniu przez władze austriackie zastąpił płk Jan Stella Sawicki. Biuro werbunkowe ochotników mieściło się w zajeździe „Pod Tygrysem” (późniejszy gmach Banku Hipotecznego). Z kolei w hotelu Kuhna znajdowali...
Droga w górę i droga w dół Dowódca jednostki, która wsławi się brutalnymi czynami na ziemiach okupowanych, urodził się w 1895 r. w Würzburgu w średnio zamożnej rodzinie. W wieku 18 lat zgłosił się na ochotnika do wojska, następnie walczył na frontach I wojny światowej, gdzie był strzelcem broni maszynowej. Kilkakrotnie ranny, po rekonwalescencji wracał na front. Już wtedy dostrzeżono jego pragnienie działania i walki. Jeden z byłych żołnierzy tak wspominał porucznika Dirlewangera: „Dirlewanger doprowadził ludzi do ojczyzny, zachowując przy tym dawną dyscyplinę, mimo ogromnych zagrożeń i nie szczędząc wysiłków. Do rzadkości należą sytuacje, ażeby oficera tak honorowano jak naszego towarzysza broni Dirlewangera po udanym powrocie, który żołnierze zawdzięczają wyłącznie jemu. Oszczędził...
Pomoc dla rodzin i konspiracja Tymczasem 19 grudnia Szumiejko (w imieniu Krajowego Komitetu Strajkowego) deklarował: „W chwili obecnej ocalała część Komisji Krajowej NSZZ »Solidarność« bierze na siebie obowiązek prowadzenia walki o odzyskanie praw do życia w prawdzie i godności”. Apelował, aby nie poddawać się „psychozie niemocy” i tworzyć „w każdym regionie, w każdym zakładzie, w każdym osiedlu i w każdej wsi” komitety strajkowe. Wzywał do organizowania samopomocy społecznej i odmowy „wszelkiej współpracy” z „wewnętrznym okupantem”. To głównie dzięki jego zaangażowaniu od 13 stycznia 1982 r. zaczął działać Ogólnopolski Komitet Oporu. W pierwszym „Komunikacie nr 1” OKO z 30 stycznia 1982 r., sygnowanym już przez Szumiejkę i Konarskiego wspólnym pseudonimem „Mieszko”, działacze ci...
Bez negocjacji Środowisko akademickie z rosnącym niepokojem przyglądało się rozwojowi wydarzeń na WSI. Silna polaryzacja między uczelnianą opozycją a zwolennikami rektora Hebdy nie wróżyła szybkiego zażegnania konfliktu. W tej sytuacji rektorzy innych uczelni włączyli się w działalność mediacyjną. Po pierwszej wizycie zalecano ministrowi Nawrockiemu, odpowiedzialnemu za szkolnictwo wyższe, aby nie zatwierdzał wyboru Hebdy, gdyż może to spowodować nieobliczalną eskalację konfliktu. Najbliższa przyszłość pokazała, jak wiele mieli racji. Od końca października do strajkujących w Radomiu napływały gesty solidarności z całego kraju: zarówno od Niezależnego Zrzeszenia Studentów, jak i od uczelnianych komórek Solidarności. Akcja wzmogła się szczególnie po 1 XI, kiedy minister Nawrocki –...
„Sokół” sportowy i patriotyczny Pierwsze Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które założono we Lwowie, miało charakter narodowy. Stawiało na rozwój fizyczny, moralny i duchowy społeczeństwa polskiego w okresie zaborów. Za swoją dewizę druhowie przyjęli łacińską sentencję „Mens sana in corpore sano” – „W zdrowym ciele zdrowy duch”, która podkreśla jedność fizycznego i duchowego rozwoju. Ruch sokoli był przede wszystkim ukierunkowany na budzenie uczuć patriotycznych i postaw obywatelskich, łącząc w sobie pierwiastki sportu, patriotyzmu i głębokiej religijności. Działalność „Sokoła” nie pozostała bez znaczenia dla odradzającej się ojczyzny. W roku 1911 utworzono harcerstwo, a w roku następnym powołano Stałe Drużyny Sokole, w których organizowano kursy żołnierskie i podoficerskie,...
Piotr Gontarczyk
Argumenty prof. Holzera, próbującego podważyć wiarygodność telegramu ambasadora NRD w Warszawie Neubauera z 2 grudnia 1981 r., są ciekawe i inspirujące. Ale z naukowego punktu widzenia – bardzo wątpliwe. Materia sporu Przypomnijmy fakty. 13 grudnia w „Gazecie Wyborczej” ukazał się tekst prof. Jerzego Holzera, który ostro zaatakował program Jana Pospieszalskiego wyemitowany kilka dni wcześniej. W programie tym zaprezentowano fragmenty depeszy wysłanej 2 grudnia 1981 r. przez ambasadora NRD w Polsce Horsta Neubauera do swoich berlińskich przełożonych. Znacząca część dokumentu to relacja z odbytej poprzedniego dnia rozmowy ze Stanisławem Cioskiem. Ciosek był wówczas członkiem rządu PRL odpowiedzialnym za sprawy związków zawodowych i należał do bardziej zorientowanych i wpływowych...
Damian Szymczak
Obalić okupacyjne władze W pierwszych dniach stycznia 1940 r. do miasta przybyło dwóch oficerów podających się za reprezentantów niesprecyzowanego „lwowskiego centrum”. Byli to instruktor z Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu por. Janusz Kowalski oraz ppor. Woszczyński (według innych Wołoszański lub Wołszyński) z Żółkwi. Zamieszkali w lokalu Aleksandry Wasilewskiej, gdzie wynajmował też pokój dowódca „Orła Białego” ppor. Malawski. Wieczorem 9 stycznia w mieszkaniu odbyło się zebranie przywódców czortkowskiego podziemia, w którym oprócz gospodarzy i dwóch przyjezdnych oficerów uczestniczyli komendant Młodej Polski Jerzy Kolouszek oraz kilku uczniów starszych klas miejscowego gimnazjum. Malawski poinformował zebranych, że: „przed naszą organizacją stoi opanowanie Czortkowa. Jeśli...
Damian Szymczak
Później, w czasie wojny, Polacy wcieleni do niemieckiego wojska przekonali się, że nie tylko gospodarzyć, ale i walczyć potrafią lepiej od Prusaków. Nie brakowało jednostek, gdzie Polacy należeli do najlepszych, najczęściej odznaczanych żołnierzy. Wszystko to musiało budzić w Wielkopolanach poczucie dumy. Dumy, która z czasem przekształciła się w przekonanie, że jeśli wykorzystają nadarzającą się szansę, to pokonają wroga i wyzwolą swoją prowincję. Nie tylko Polak wrogiem, ale i każdy katolik Militaryzm niemiecki zamierzał sobie podporządkować wszystko co nie niemieckie. Z kolei Bismarck przedstawiany jest jako wielki Polakożerca. Oczywiście, że do naszych przodków nastawiony był zdecydowanie negatywnie. Lecz i tu trzeba dodać, że „żelazny kanclerz” był przede wszystkim wrogo...
Aleksander Ścios
Historiozofia III RP III RP, kontynuując kłamstwa PRL-u, przedstawia płk. Kuklińskiego w zgodzie z tym wzorcem i przez dwa dziesięciolecia utrzymuje Polaków w przeświadczeniu, iż mają do czynienia z postacią co najmniej „kontrowersyjną” i „niejednoznaczną”. Na podobnej zasadzie interpretuje się przyczyny wprowadzenia stanu wojennego, do dziś korzystając z argumentów zawartych w tajnym opracowaniu: „Propozycje działań związanych z ósmą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce” z listopada 1989 r., przygotowanym w tzw. Zespole Programującym KC PZPR, MON, MSW i Prokuratury Generalnej. Tam właśnie sformułowano generalną tezę historiozofii III RP, w której stan wojenny nazywa się „mniejszym złem”: „W propagandzie należy łączyć rzeczową analizę przyczyn wprowadzenia stanu wojennego z...
Piotr Gontarczyk
Protesty W Warszawie, w budynku KC, od rana tworzono list władz KC PPR do terenowych komórek PZPR. I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka zatrzymał jego druk i zażądał, by dokonano w nim istotnych zmian. List miał informować członków partii o znacznej poprawie stopy życiowej klasy robotniczej i jednoznacznie przedstawić sprawę protestu na Wybrzeżu jako „kontrrewolucję”, która była możliwa dzięki „otumanieniu” robotników przez wrogów politycznych. Chcąc uniknąć odpowiedzialności swojej ekipy za krwawą pacyfikację społeczeństwa, Gomułka chciał, żeby w liście kłamliwie podkreślić, iż działania władz na Wybrzeżu służyły także uniknięciu „interwencji radzieckiej”. Spisek Tymczasem przeciwko mocno już oderwanemu od rzeczywistości tow. „Wiesławowi” knuli jego współpracownicy z...
Andrzej Zybertowicz
No, dobrze: „Rozpocząć współpracę z narodem”. Ale co to by znaczyło dziś dla rządu Platformy O. oraz partii Waldemara Pawlaka? Dla nich to byłoby coś nader ryzykownego. Dlaczego? Postawić na kogoś, to zarazem przeciwstawić się komuś innemu. Dla rządzących naszym krajem rozpocząć współpracę z narodem oznaczałoby w obecnej sytuacji wejść w liczne konflikty. Po pierwsze, konflikty z częścią elit UE. Po drugie, konflikty z niektórymi naszymi rodzimymi grupami interesów – niekiedy pasożytniczymi i oligarchicznymi. Rozpocząć współpracę z narodem, oznaczałoby też podjąć współpracę z PiS-owską opozycją (która przecież miałaby być zlikwidowana). Gen. Jaruzelski wybrał partnerów swojej współpracy: elity moskiewskie, elity innych demoludów, maszynerię tajnej policji i aparat partyjny. Wybrał...
Józef Darski
Finlandia, podobnie jak Polska, Rumunia i państwa bałtyckie, była ofiarą Paktu Mołotow–Ribbentrop. Na mocy tajnych protokołów przypadła Sowietom. 28 września Stalin wymusił zgodę na stacjonowanie garnizonów sowieckich w Estonii, 5 października na Łotwie i 10 października na Litwie. Już od 1938 r. starał się uzyskać zgodę Finlandii na wprowadzenie wojsk sowieckich, ale Finowie jakoś nie chcieli być bronieni. Postanowił więc rozwiązać kwestię fińską. 5 października wystosował żądanie wydzierżawienia półwyspu Hankö, skąd można kontrolować Zatokę Fińską, oraz niezamarzającego portu Petsamo na Półwyspie Rybackim na Morzu Barentsa i wymiany terytorium – w zamian za lasy i pustkowia na wschodzie oddanie Sowietom Przesmyku Karelskiego, położonego między Zatoką Fińską a jeziorem Ładoga z miastem...
Henryk Kocój
Jak bardzo Polacy się pomylili, pokazały następne miesiące. Habsburskie jarzmo Jest faktem powszechnie znanym, że powstanie polskie zostało podjęte pod względem politycznym w porze jak najbardziej niewłaściwej, bo w chwili, kiedy mocarstwa europejskie, zwłaszcza zachodnie, zajęte były ważną dla nich kwestią belgijską, kiedy monarchia lipcowa we Francji, jeszcze nieutwierdzona, potrzebowała pokoju i kiedy Austria, przestraszona rewolucyjnym ruchem we Włoszech, najmniej była skłonna do mieszania się w wewnętrzne sprawy Rosji, którą uważała za główny filar legitymizmu, za stróża porządku europejskiego i za najdogodniejszą dla siebie aliantkę. Z natury rzeczy wynikało więc, że wszystkie trzy państwa rozbiorowe były wobec powstania polskiego związane wspólnotą interesów i żadne z nich...

Pages