Dobra muzyka uczy nas piękna. Wiara silniejsza niż dystans 

Koncert w Katedrze w Mediolanie był dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Dla wierzącego katolika, takiego jak ja, jest to jedynie potwierdzenie życzliwego uśmiechu, z którym nasz niebiański Ojciec patrzy na swoje dzieci. To był niezmierny zaszczyt i przywilej modlić się z milionami ludzi zebranymi w jednym niewidzialnym uścisku – mówi Andrea Bocelli. Rozmawia Sylwia Kołodyńska

Niezapomniane wydarzenie. Niedziela Wielkanocna, Katedra w Mediolanie przy placu Duomo i Pan, w samotności wykonujący koncert transmitowany na cały świat. Artyści twierdzą, że czerpią energię z obecności publiczności. Skąd Pan ją czerpał?
Kościół jest domem Boga. To miejsce, w którym nigdy nie jesteśmy sami. On pociesza, daje siłę i energię. Z akustycznego punktu widzenia Duomo w Mediolanie całkowicie sprostało wyzwaniu, narzuconemu przez te wyjątkowe okoliczności, nawet bez obecności osób w kościele i na placu przed Katedrą. Jednak pomimo pozorów wyraźnie czułem obecność publiczności zjednoczonej tym pięknym elementem, jakim jest wiara. Wiara, która jest silniejsza niż jakikolwiek dystans. Przecież podczas tej nagłej sytuacji związanej z epidemią łączy nas tylko miłość i pragnienie wspólnego dobra. A tymczasowa separacja czyni nas jeszcze bardziej zjednoczonymi.

Aż 35 mln ludzi obejrzało Pana występ. To najchętniej streamowany koncert na żywo w historii muzyki klasycznej. Gratuluję. W jednym z internetowych komentarzy przeczytałam zdanie: „Wspaniały głos daje nadzieję”. Jak się Pan czuje, słysząc takie opinie?
Talent posiadania przyjemnego głosu (i predyspozycje do komunikowania pozytywnych emocji poprzez śpiew) jest czymś, co po prostu dostałem, oraz czymś, co mnie nigdy nie męczy... 

Talent to jedno, a praca to drugie…
Tak. Mogę przypisać sobie samodyscyplinę, którą narzuciłem, aby nie zmarnować tego talentu, ciężko pracując i poświęcając się tej pracy, odkąd byłem chłopcem...
[pozostało do przeczytania 30% tekstu]
Dostęp do artykułów: