Śledztwo na warunkach Moskwy

Od pierwszych dni po katastrofie Rosjanie nie umożliwiali polskim przedstawicielom udziału w wielu czynnościach i dostępu do licznych dokumentów. Na utrudnianie bądź uniemożliwianie pełnego uczestnictwa w badaniach wielokrotnie zwracał uwagę zarówno MAK-owi, jak i naszemu rządowi polski akredytowany płk Edmund Klich.

Prof. Żylicz, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, twierdzi, że w pierwszym okresie udział polskich przedstawicieli w badaniach MAK nie napotykał żadnych trudności.

Nie zgadzam się z tą opinią. Pan Edmund Klich wielokrotnie od samego początku zgłaszał, że były bardzo poważne problemy we współpracy z MAK, choćby odmowa udziału w oblocie lotniska 15 kwietnia. Do dziś nie mamy dokumentacji tej czynności i wielu innych podstawowych dokumentów w sprawie.

Podstawa prawna badania katastrofy smoleńskiej została ustalona „na mocy półformalnego porozumienia obu rządów”. Czy udało się Panu dowiedzieć, kto, kiedy, gdzie, w jakiej formie i na jakich warunkach zawarł to porozumienie?

Niestety nie. Pytaliśmy oficjalnie pana premiera w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, kto był umocowany, kto negocjował, kto zawarł tę umowę. Uzyskaliśmy tylko odpowiedź, że konsultacje nie odbywały się w formie pisemnej. Premier nie ujawnił, kiedy i gdzie zawarto to porozumienie ani jakie są jego szczegółowe warunki. Nie ujawnił również, kto negocjował oraz czy miał stosowne umocowania w tym przedmiocie ze strony polskiej. Poinformował za to, że Polska przyjęła reżim prawny zaproponowany przez stronę rosyjską. Odpowiedź była bardzo enigmatyczna i można na jej podstawie sformułować wiele hipotez odnośnie do tego, na czym z prawnego punktu widzenia polegało przyjęcie tego reżimu i jakie de facto wypływają z niego uprawnienia dla strony polskiej. Być może zawarta umowa ma charakter adhezyjny, a więc jej warunki zostały jednostronnie ustalone przez Rosję, a...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: