Przekaż 1,5% na media Strefy Wolnego Słowa. Dziękujemy! Przekaż TERAZ » x

Gorzki smak nakrapianego biznesu

Dodano: 04/08/2015 - Nr 31 z 5 sierpnia 2015
Mój sąsiad prowadził sklep, takie lokalne delikatesy. Postawili mu Żabkę – doinwestował, wytrzymał, postawili Biedronkę i już nie dał rady, niedawno się powiesił – opowiada „Gazecie Polskiej” mieszkanka jednego z wrocławskich osiedli – Sprzedajemy owoce i warzywa od 16 lat. Na początku mieliśmy swoje stanowisko na bazarze i sklep, w którym zatrudnialiśmy trzy osoby. Teraz zatrudniamy jedną osobę na pół etatu, a istniejemy tylko dlatego, że mamy własny lokal, w którym prowadzimy sklep – opowiada swoją historię właściciel małego biznesu z Nysy. Biedronka doprowadziła do tego, że jedna trzecia osób handlujących na bazarze zrezygnowała. – Miejsce to opustoszało, zrobiło się brzydkie i w końcu Urząd Miasta wycofał się z dzierżawy. Ludzie coraz częściej zaczęli kupować w marketach, poszła fama, że tam jest najtaniej. Tak jak kiedyś wszyscy byli przekonani, że najtaniej jest na bazarze… Wracają tylko po ziemniaki i po dobry chleb – opowiada. Skutki tych zmian, beznamiętnie
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze