Sojusz w świecie Putina

Nie da się obronić kraju poprzez jedzenie jabłek czy przez konferencje dyplomatyczne. Na nową rosyjską politykę militarną NATO powinno odpowiedzieć symetrycznie. Nie wolno ograniczać się do protestów politycznych, trzeba reagować zbrojeniami oraz dyslokacją własnych sił w rejony zagrożone. Krajami frontowymi sojuszu są przede wszystkim Polska i Rumunia

W drugiej połowie sierpnia br. kanclerz Niemiec Angela Merkel trafnie zauważyła, że mija właśnie 75. rocznica paktu Ribbentrop–Mołotow, który stał się powodem wybuchu II wojny światowej. W Polsce na wiele wydarzeń bieżących często patrzymy przez pryzmat tamtego wydarzenia. Od 1939 r. każde rozmowy rosyjsko-niemieckie, które wykraczają poza kwestie bilateralne, budzą w Polsce obawy. 
Rosja i Niemcy zgodnie przeciwko tarczy
Wydaje mi się, że sierpień 2014 r. nie był dla Polaków szczęśliwy. Okazało się bowiem, że tak jak w 1939 r., inne państwa uzurpują sobie prawo decydowania o tym, co jest dobre dla Polski i jak ma wyglądać bezpieczeństwo naszego kraju. Co więcej, pojawiła się 100-procentowa zgoda Rosji i Niemiec w dwóch ważnych kwestiach. Mianowicie oba te państwa zgodnie stwierdzają, że w Polsce nie wolno instalować ani baz Paktu Północnoatlantyckiego, ani tarczy antyrakietowej.
Sądzę, że trudno, by nasi obywatele przyjmowali te deklaracje państw sąsiadów ze spokojem. Wszelkie próby ingerencji w naszą politykę obronną uważam za bezpodstawne, jest to naruszenie naszej suwerenności. Takie postępowanie jest sprzeczne z podpisanymi układami międzynarodowymi, np. z Kartą ONZ, i układami o dobrosąsiedzkich stosunkach. O ile wiem, nikt w Polsce, nawet przedstawiciele SLD, o rady w sprawach bezpieczeństwa nie prosili ani w Berlinie, ani w Moskwie.
Oczywiście nie dziwi mnie postępowanie dyplomatów rosyjskich. Dla nich niepodległa Polska jest trudna do akceptacji. Istnienie naszego  państwa jest prawie od trzech wieków w Moskwie zaledwie tolerowane. Im Polska słabsza, tym...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: