A flecista gra dalej!

Obserwując reakcje liderów państw zachodnich na zestrzelenie samolotu malezyjskiego, mam wrażenie, że bajka o fleciście, który grając na instrumencie, wyprowadził z miasta szczury najpierw w pole, a potem do rzeki, gdzie się potopiły, stała się faktem. Flecistą, który hipnotyzuje polityków zachodnich, jest Władimir Putin

Od paru dni media i politycy na całym świecie są zajęci zestrzeleniem malezyjskiego pasażerskiego samolotu nad Ukrainą. Dziś już wiemy, jak do tego doszło, znamy sprawcę tej zbrodni wojennej na ludności cywilnej krajów europejskich, wiemy, że na polecenie Moskwy tzw. separatyści terroryzują międzynarodowych obserwatorów i ekspertów OBWE, utrudniając im badanie wraku i zwłok ofiar. Zatem chociaż eksperci będą jeszcze długo pisać swe szczegółowe raporty, warto się zastanowić nad reakcją świata na to wydarzenie i nad jego konsekwencjami.
Holandia w letargu
Władze Holandii są najważniejsze, bo wśród ofiar jest prawie 200 obywateli tego kraju. Zdumiewające, że nie zwróciły się w ciągu godziny po zestrzeleniu samolotu do władz Ukrainy o zgodę na przylot komisji wypadkowej, ekspertów i patologów. Wszystko pozostawiono organizacjom międzynarodowym, które, jak wiadomo, nie są ani sprawne, ani szybkie. A przecież zgoda władz Ukrainy na taką misję humanitarną byłaby natychmiastowa. Już po dwóch godzinach od tragedii misja holenderska mogła lecieć do Charkowa. Można sobie wyobrazić, że za zgodą władz Ukrainy teren ze szczątkami ofiar zostaje otoczony przez komandosów holenderskich, którzy osłaniają holenderskich ekspertów przed złodziejami i gapiami. Wydaje się, że to byłoby rozwiązanie najprostsze, zgodne z prawem międzynarodowym, a decyzje w takiej kwestii mają charakter bilateralny holendersko-ukraiński. Tak się jednak nie stało. 
Walka dwóch stron
Niestety, inni przywódcy zachodni, zamiast rozmawiać z rządem Ukrainy, zaczęli wykonywać telefony na Kreml i kierować apele do Moskwy, tym samym uznając, że to...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: