KARŁY NA GROBACH OLBRZYMÓW

Pozostawmy literatom opowieści o historii Polski bez Powstania Warszawskiego. O przyszłości, która nie zaistniała. Spróbujmy zrozumieć, czym naprawdę żyli ludzie tamtego czasu, dlaczego Delegat Rządu „Soból” powiedział wtedy do Jana Nowaka-Jeziorańskiego: „My tu nie mamy wyboru… »Burza« nie jest w Warszawie czymś odosobnionym, to jest ogniwo łańcucha, który zaczął się we wrześniu 1939 r. Walki w mieście wybuchną, czy my tego chcemy, czy nie. Za dzień, dwa lub trzy Warszawa będzie na pierwszej linii frontu (...). Trudno sobie wyobrazić, że nasza (...) młodzież, którą myśmy szkolili od lat (...), daliśmy jej broń do ręki, będzie się biernie przyglądała albo da się Niemcom bez oporu wywieźć do Rzeszy. Jeżeli my nie damy sygnału do walki, ubiegną nas w tym komuniści. Ludzie wtedy oczywiście uwierzą, że chcieliśmy stać z bronią u nóg”.

Przypomnienie
Trzeba przypomnieć, że to nie polscy powstańcy, lecz Niemcy zniszczyli Warszawę – większość jej domów splądrowali i spalili już po walkach. I nie Polacy, lecz Niemcy wymordowali warszawiaków – przy milczącej aprobacie Rosjan. Argument, iż „gdyby nie Powstanie, Niemcy nie musieliby…”, zmusza do przypomnienia prawdy, iż „gdyby nie napaść Niemiec w 1939 roku…”.
Z argumentem, iż „gdyby nie traktat Stalin–Hitler, do tej napaści by nie doszło” – można po części się zgodzić, gdy mówimy o przyczynach pośrednich. Ten traktat zaczął działać na zasadzie jakiegoś szatańskiego zawirowania historii również latem 1944 roku! Niemcy mordowali, Rosjanie wyczekiwali – tak samo jak pięć lat wcześniej. Rosjanie zaczęli mordować z opóźnieniem, lecz szybko to nadrobili. 
Zdania na temat przyszłości, która się nie wydarzyła, to zdania bezprzedmiotowe. 
Nie mówią więc żadnej prawdy oskarżyciele i prorocy w rodzaju Jana Sidorowicza, według którego gdyby powstańcy nie podjęli zbrodniczej walki, to ocalałoby i miasto, i jego mieszkańcy, i elita w osobach polskich oficerów czy literatów. Kulturę...
[pozostało do przeczytania 95% tekstu]
Dostęp do artykułów: