Karnawał i Komintern

Chorągiewki, bębenki, wuwuzele, pochody błaznów. Karnawał. Na czele – Zchłopakról, kabacik czerwony, okularki intelektualne, ale w głupawym kolorze. Kolczyk w uchu, siwe kłaczki związane w koński ogon. Karnawał. (Zchłopakról nie tak całkiem z chłopa, raczej z lędźwi działacza ZSL-u, dziad Kijowski chłop nie byle jaki, nawet stan wojenny uchwalał, przez lata sztandarem towarzystwa polsko-radzieckiego niczym kłonicą potrząsał). Za Zchłopokrólem – Mazguła w zielonym bereciku – taki zombie stanu wojennego. A dalej aktywistki wiekowe, przechodzone przez partyjne pochody, ale tu są młode, pyskate i aby tę młodość podkreślić, bluzgają wyrazami uchodzącymi powszechnie za młodzieżowe. Tu kiepska reżyserka jest wielka, głupawy polityk mądry, wieloletni donosiciel szlachetny – karnawał przecież.

Organizowane pochody karnawałowe na tyle były hałaśliwe i barwne, że nie tylko przesłoniły pamięć komunistycznych zbrodni popełnionych w grudniu w 1970 r. na Wybrzeżu i w 1981 r. na Śląsku, lecz także popsuły Święta Bożego Narodzenia. To nazywa się oświnianie świętości. Pobity został nawet rekord „Gazety Wyborczej”, która w 50. rocznicę powstania warszawskiego rozpętała medialną nagonkę na powstańców, którzy rzekomo mordowali Żydów zamiast Niemców. Tegoroczne pomysły były równie cyniczne. Grupka zachodniopomorskich „koderastów” zamieściła fotkę obrazującą panujący w kraju terror: rządek więźniów ubranych w łagrowe kostiumiki. Prócz „koderastów” fotkę po świecie rozesłali też aktywiści z Platformy i Nowoczesnej, nie rozumiejąc, że zdjęcie działa w obu kierunkach: jeżeli mówi, że jest tak, jak było w obozach, to mówi też, że w obozach było tak, jak jest teraz (Niemcy nie byli tacy źli, w Auschwitz bywało hecnie).
Zabawą karnawału staje się także śmierć. Pod Sejmem wyrósł cmentarz-parodia [instalacja pt. „Cmentarz PiS – wartości, które pogrzebał lub usiłuje pogrzebać obecny rząd”, ustawiona 21 grudnia ub.r. – red.]. Trudno powiedzieć, dlaczego jest to...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: