Wiersz niepodległy

Najpierw na kartkach przyciśniętych zniczami lub przekazywanych z rąk do rąk, później w internecie, drugoobiegowych czasopismach, recytacjach i pieśniach, wreszcie w książkach. Wiersze inspirowane tragedią smoleńską zdążyły już zapuścić korzenie w polskiej kulturze. Najbardziej wzruszające są może te, które oderwały się od swoich twórców i żyją własnym życiem, jak piękna apostrofa do Boga autorstwa franciszkanina Mateusza Stachowskiego, odczytana przez Jerzego Zelnika na zakończenie mszy w warszawskiej archikatedrze w trzecią rocznicę narodowej kaźni. Cierpkie owoce z drzewa boleści, zwiastujące odrodzenie polskiej poezji, która przez ponad pół wieku odzywała się głównie „skrzekiem karłów i demonów”, gardząc metafizyką, historycznymi doświadczeniami i romantycznym dziedzictwem. Kto mógł przewidzieć u progu III RP, że wiersz formalnie wolny stanie się kiedyś rzeczywiście niepodległy? W ostatnich dniach ukazały się jednocześnie aż trzy książki poetyckie podejmujące problematykę
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze