Wołyńska blokada

Siedemdziesięciolecie tragicznych wydarzeń roku 1943 to dla Polaków wielkie wyzwanie. Trudno zmieścić w sobie bolesną pamięć o ekshumacji w Katyniu, zamachu gibraltarskim, konferencji teherańskiej. Jeszcze trudniej zmierzyć się z prawdą o rzezi wołyńskiej, która – mówiąc potocznie – należy do innej bajki. Do jakiejś czarnej baśni, rozwijającej się na marginesie głównej fabuły, w cieniu agresji Niemiec i Sowietów czy zdrady aliantów. Metody ludobójstwa dokonanego na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich są tak nieprawdopodobne, że na ich tle nawet komory gazowe i strzały w katyńskim lesie wydają się prozą życia. Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Dla obozu niepodległościowego Wołyń wciąż jest problemem politycznym. Nie ulega przecież wątpliwości, że nasz konflikt z Ukrainą leży w interesie Rosji. „Konsekwencje ewentualnego przyjęcia ostrej uchwały wołyńskiej sprzeczne są więc z interesami Rzeczypospolitej” – pisze na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” Przemysław Żurawski vel
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze