POWRÓT LUDZI W BRĄZOWYCH BUTACH

Kilka dni temu szef BBN gen. Stanisław Koziej, komentując odejście Bondaryka, mógł zatem uznać, że „obrany kierunek zmian jest zbieżny z wnioskami ze Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego” i „w obecnej chwili nie ma różnic w tym zakresie pomiędzy ośrodkiem prezydenckim a strukturami rządowymi”.

Ośrodek prezydencki przejmuje inicjatywę

Dymisja szefa ABW jest jedynie konsekwencją dokonanych już przetasowań i została wymuszona w ramach procesu „reorganizacji” systemu bezpieczeństwa. Gdy gen. Koziej mówi o „integracji i koordynacji” służb, oznacza to zmianę dotychczasowej koncepcji „kułaka” i powierzenie tej roli nowej formacji podległej ośrodkowi prezydenckiemu. Dlatego odejście Bondaryka nie jest aktem swobodnej decyzji bohaterów tego spektaklu, nie ma nic wspólnego z „inną wizją reformy” czy rzekomą „wojną Tuska z ABW”. To nie premier rządu zdecydował o przeprowadzeniu „rewolucji w służbach specjalnych”, lecz został on zmuszony do szybkiej amputacji „zbrojnego ramienia partii” i pozbycia się człowieka nieprzydatnego dla nowego rozdania.
Na działania te warto natomiast spojrzeć z perspektywy wyzwań czekających grupę rządzącą i ocenić je w świetle wspólnych interesów Pałacu Prezydenckiego i rządu Donalda Tuska, definiowanych poprzez strategię utrzymania władzy. Dymisje i roszady personalne są zaledwie zapowiedzią działań, które pozwolą rządzącym przetrwać najtrudniejszy okres kryzysu ekonomicznego oraz umożliwią zneutralizowanie zagrożeń wynikających z wybuchu protestów społecznych bądź aktywności środowisk opozycyjnych. Przejęcie inicjatywy przez ośrodek prezydencki wyraźnie dowodzi, że podstawą tej strategii będą „propozycje legislacyjne” w sprawach bezpieczeństwa zawarte w prezydenckim SPBN oraz oparcie reżimu na strukturach siłowych – armii i wojskowej bezpiece.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: