Trzeci Świat za Uralem

Rosja to Trzeci Świat, a nie Trzeci Rzym. Dowód? Proszę pomyśleć: otwierają się granice między Polską a Rosją. I co dzieje się wtedy? Polacy emigrują do Rosji? Czy też Rosjanie przyjeżdżają masowo nad Wisłę?

Polska znalazła bez większych kłopotów swoje miejsce w Europie, Polacy mimo radosnych starań rządzącego establishmentu rozwijają swój kraj. Nie jesteśmy na szarym końcu Unii, ale gdzieś w środku europejskiej stawki. Rosja zaś nie dysponuje dziś znaczącymi zasobami poza niektórymi surowcami, imperialną ambicją oraz kagiebowskim stylem polityki wewnętrznej i zagranicznej. Putin, jak baron Münchhausen, wyciąga za włosy swój kraj z bagna rozpadu. Ma do tego sprzyjającą po 11 września koniunkturę międzynarodową. Ale ta się za czas jakiś skończy.

Reagan, budując system gwiezdnych wojen, powiedział władzom ZSRR konkurującym z USA o globalną dominację: sprawdzam. I okazało się, że globalna mocarstwowość Moskwy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku była już fikcją. Gospodarka rosyjska nie odrodziła się od tamtego czasu. Ale władzę w swoje ręce znów wzięli ludzie KGB. I działają po swojemu. Widać to najlepiej przy okazji smoleńskiej tragedii.

Bezczelne niszczenie dowodów przez Rosjan, bezczelne wystąpienie gen. Anodiny. Bezczelne komentarze w rosyjskiej prasie i skuteczne dostarczenie antypolskich dykteryjek niecierpiącym nas zachodnim brukowcom.

Wybór w polskiej polityce jest dziś taki: czy uznamy jak Tusk, Wajda i Wałęsa prawo Rosji do stosowania wobec siebie innych standardów niż w stosunku do nas. Czy raczej będziemy działać jak równorzędny podmiot polityki europejskiej. Równorzędny nie oznacza równie silny. Ale w grach dyplomatycznych wiele waży punkt wyjścia. Jeśli z podkulonym ogonem Tusk uznaje, że Rosja ma pozycję imperium, a my pozycję klienta, to niech nie oczekuje korekty rosyjskiej polityki wobec Polski. Jego postawa odbierana jest przez Moskwę jako podporządkowanie się. Więc dlaczego mieliby robić krok do...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: