Żołnierze zniewolenia

Język mówi nami

Dawno temu, gdzieś w latach 60. ubiegłego wieku myśliciele zwani strukturalistami sformułowali tezę: „to nie my mówimy językiem, to język mówi nami”. Gdy będąc studentem, usłyszałem tezę tę, zabrzmiała absurdalnie. Jak to – czymże jest język, by mówić przy pomocy ludzi? Przecież to my swobodnie dobieramy słowa, którymi chcemy coś powiedzieć! A jednak dziś, po latach doświadczeń i lektur, teza strukturalistów jawi mi się jako oczywista. O co chodzi i dlaczego warto tę tezę przypomnieć?

Język jest narzędziem nie tylko naszej komunikacji z innymi, ale także narzędziem naszego myślenia. Ba, jest futerałem myślenia. Nasze postrzeganie, ocenianie i rozumienie (a często nierozumienie) świata rozgrywa się w ramach takiego zestawu pojęć, jaki jest nam dostępny. A język jest złożoną siecią znaczeń, nawyków, reakcji, której ogarniamy tylko fragmenty.

Bez pewnych pojęć nie jesteśmy w stanie posługiwać się niektórymi schematami myślowymi. Nie mając pewnych schematów (a bez schematów główkować nie sposób), pewnych rzeczy nie tylko nie pojmujemy, ale nawet ich nie dostrzegamy.

Jeśli to język mówi nami, to często nie wiemy, co faktycznie mówimy, jaki jest sens tego, co społecznie komunikujemy. Nie wiemy, co czynimy. Mamy tylko złudzenie swojej podmiotowości. W świetle dzisiejszej naukowej wiedzy to oczywistość.
To wszystko przypomniało mi się w pociągu.

Żołnierze Stalina

Pociągiem wracałem z Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie byłem na zaproszenie portalu „Przewietrzyć Gorzów” i klubu „Gazety Polskiej”. Po wykładzie dostałem czasopismo „Actum. Warsztaty Idei”. W pociągu do Torunia podczytuję tu i tam. Trafiam na wspomnienia Adama Szymela, Polaka od dawna mieszkającego za oceanem. Skupiam się na fragmencie opisującym wywózkę całej rodziny na Syberię. Opis jasny, poruszający. Zwłaszcza miejsca ukazujące kompletną bezradność wobec zła. Zła z trudem dającego się...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: