Polska stoi komediantem

Jeden z najwybitniejszych poetów w historii naszej cywilizacji Quintus Horatius Flaccus, czyli Horacy, był nie tylko genialnym „rytmopisem”. Dokonał także niezwykłej, mistrzowskiej sztuki: udało mu się zachować dziewictwo, dając jednocześnie – mówiąc kolokwialnie – „czterech liter”. Pisał bowiem o cnotach, wartościach i kulturowych zdobyczach rzymskiego świata, będąc jednocześnie uwikłanym w polityczną zależność od Mecenasa i Oktawiana Augusta. Cena była warta tej gry – dom w Sabinium i spokojne, opływające w dostatki życie. Łatwiej było Horacemu zapomnieć o tym, że kiedyś wyznawał republikańskie ideały i stał po stronie Brutusa w walce przeciw despotyzmowi, ponieważ poczuł opiekuńczą rękę władzy, która nie tylko grozi, ale też hojnie nagradza. Uczynił więc Mecenasa jednym z bohaterów swojej poezji, zrobił go częstym podmiotem inwokacji i adresatem wielu złotych myśli oraz zawartych w pieśniach czy odach kapitalnych sentencji. Urósł Mecenas w tej genialnej liryce do roli wyższej i ważniejszej, już nie był tylko doczesnym partnerem w poetyckim dyskursie, a stał się figurą retoryczną, symbolem władzy, siły sprawczej, czuwającej w dali mocy, ku której artysta kieruje swoje strofy. Mecenas milczy. I zdaje się słuchać. Horacy mówi, odgadując niejako jego życzenia.

Wazeliniarstwo artystyczne

Caius Cilnius Maecenas, przyjaciel cesarza Augusta, stał się dzięki temu kulturowo-historycznym archetypem. Eponimiczny „mecenas” dał początek wszystkim kolejnym „opiekunom artystów”, którą to rolę z przyjemnością przyjmowali na siebie władcy, książęta czy hierarchowie Kościoła. Dbali przy tym nie tylko o kulturę, ale przede wszystkim, poprzez kontrolę działalności twórczej, sprawowali rządy dusz.

Twórcy doskonale wyczuwali koniunkturę i aby zapewnić sobie spokój pracy twórczej oraz wypełnić sakiewkę, programowo lizali tyłki koronowanym głowom, dokonując przy tym sztuki iście ekwilibrystycznej. Stąd te dziesiątki dedykacji na...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: