Ukraiński dryf na Wschód

Nie ma wątpliwości, że ostatnie wybory jeszcze bardziej oddaliły Ukrainę od wspólnoty euroatlantyckiej. Mimo, że tuż przed głosowaniem ukraińskie elity opozycyjne, chcąc wspólnymi siłami zawalczyć z reżimem Janukowycza, zdecydowały się na konsolidację, poległy. Ostatecznie i tak zatriumfowały siły mające żywotny interes w pogłębianiu przepaści między Ukrainą a światem zachodnich wartości. U podstawy tego zjawiska leży jednak nie tylko coraz silniejsza pozycja władzy uosabianej przez janukowyczową Partię Regionów, ale i mocna, rozpoznawalna również w Polsce partia Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia Swoboda.

Polityczna mapa Ukrainy

Według ustaleń Centralnej Komisji Wyborczej, do liczącego 450 miejsc parlamentu ukraińskiego weszli przedstawiciele kilku partii politycznych. Liderem wciąż pozostaje rządząca Partia Regionów, której udało się zdobyć 185 mandatów. Skład i strukturę tego grona można przyrównać do spółki akcyjnej, w której pierwsze skrzypce grają działacze z bliskiego otoczenia prezydenta Janukowycza, a resztę stanowią emisariusze z różnych grup interesu. W poprzedniej kadencji mandaty dzierżyli m.in. ochroniarze, kierowcy i damy do towarzystwa znanych oligarchów. Ze statystyk wynika, że 18 osób z tej grupy nigdy wcześniej nie zasiadało w parlamencie. Tym razem dostali się reprezentanci „rodziny”, czyli zaufani Janukowycza – osobnicy ostentacyjnie manifestujący swoje przywiązanie do idei ścisłego zespolenia z Rosją oraz donieccy przedstawiciele grup oligarchicznych.

Drugie miejsce w parlamentarnym wyścigu zajęli członkowie Ogólnoukraińskiego Zjednoczenia Batkiwszczyna, którego szefową jest w dalszym ciągu przebywająca w więzieniu Julia Tymoszenko. Partia ta zdobyła 101 mandatów. Dziś pod egidą Batkiwszczyny mieści się koalicja największych partii ukraińskiego bloku demokratycznego, których liderzy na znak solidarności z Julią Tymoszenko zrezygnowali z samodzielności i połączyli siły. Każdy z nich zobowiązał...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: