Kreml: Cel(na) wojna

Moskwa zrobi wszystko, by udaremnić Ukrainie podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE i wywołać ferment na linii Kijów–Bruksela. Ukraińscy eksperci są zdania, że aby osiągnąć ten cel, Kreml może nie poprzestać na szykanach gospodarczych, których najbardziej jaskrawym przejawem jest wydana Ukraińcom wojna celna, ale posunąć się nawet do prowokacji z Julią Tymoszenko w roli głównej.
 
Rosyjska strategia wobec Kijowa na najbliższe lata zakłada wstąpienie Ukrainy do Unii Euroazjatyckiej oraz całkowite przejęcie kontroli nad systemem przesyłowym gazu, dostarczającym rosyjski surowiec na Zachód. Przy czym kluczowe dla powodzenia tych planów jest zablokowanie podpisania umowy stowarzyszeniowej UE z Kijowem. Jeżeli moskiewski plan się powiedzie, w 2015 r. Ukraina dołączy do Unii Euroazjatyckiej, a nad Dnieprem rządy obejmie wybitnie prokremlowski prezydent.
 
Euroazjatycki karcer czeka

 
Rozmowy o utworzeniu wspólnej przestrzeni gospodarczej na terenie byłego ZSRS toczyły się jeszcze za kadencji prezydenta Wiktora Juszczenki. Pomysł jednak nie wypalił. Po czym ekipa Władimira Putina zastąpiła ideę „przestrzeni gospodarczej” ideologią wspólnoty euroazjatyckiej, będącej niczym innym jak przedsionkiem do formacji ponadpaństwowej.
 
Po wyborze na prezydenta Wiktora Janukowycza Kreml wznowił negocjacje, jednak bez większego powodzenia, chociaż w Kijowie nie brakuje chętnych do integracji z Moskwą. Głównymi jej zwolennikami są premier Mykoła Azarow i Wiktor Medwedczuk, polityk znany z dobrych stosunków z Kremlem.
 
W opozycji wobec tej dwójki stoi grupa ukraińskich oligarchów, którzy stanowczo sprzeciwili się integracji Kijowa ze wschodnimi sąsiadami. Ich protest nie powstrzymał jednak premiera przed kontynuacją prorosyjskiego kursu. Pod koniec maja Azarow podpisał memorandum z Unią Celną. Zanim Ukraina stanie się pełnoprawnym członkiem struktury, będzie miała status obserwatora.
 
Ale Moskwa...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: