Roosevelt, ciepłe źródła i cyjanek w pokoju – czyli o początkach walki z polio. Choroba Heinego-Medina

fot. arch.
fot. arch.

Historia [Wielkie pandemie]

Mija sto lat od czasu, gdy wirus polio zaatakował znanego amerykańskiego polityka, Franklina Delano Roosevelta. Jego choroba i kalectwo wpłynęły nie tylko na historię walk z chorobami zakaźnymi, ale także na rozumienie zagrożeń z nimi związanych, sposoby leczenia, metody zbierania funduszy czy wreszcie uruchomienia prac nad szczepionką.

Było gorące lato 1921 roku. Franklin Delano Roosevelt, 39-letni, świetnie wyglądający, wysportowany i cieszący się dobrym zdrowiem polityk Partii Demokratycznej, zmagał się z ciągnącym się od 1919 roku skandalem, za który był atakowany przez „republikański” kongres – chodziło o tajny plan służb szukających homoseksualistów w marynarce wojennej. Działający pod przykrywką agenci usiłowali wyłowić wśród marynarzy tych, którzy byli „homo”. Nagłówki gazet nie dawały Rooseveltowi spokoju, postanowił więc odetchnąć i wybrać się do letniej rodzinnej rezydencji na Campobello. Po drodze wpadł jeszcze na zlot harcerski niedaleko Nowego

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze