Czy na Łubiance czytają Volkoffa?

Obserwując ostatnie wydarzenia w Polsce, natychmiast przypomniałem sobie fabułę powieści Volkoffa oraz postać „agenta Cerkwi w KGB i agenta KGB w Cerkwi”. Oczywiście nie należy utożsamiać wielebnego Ilji i jego finezji z gen. Michajłowem, który zaszczycił miast Watykanu Kościół Polski, ale jedność Cerkwi i KGB nadal pozostaje faktem i przynosi konsekwencje, z którymi trzeba się liczyć. Towarzysz arcybiskup, jako odpowiedzialny za sprawy zagraniczne Patriarchatu Moskiewskiego, podlegał bezpośrednio towarzyszowi przewodniczącemu KGB. Obu łączyło ciche porozumienie, gdyż zdawali sobie sprawę, że reżim potrzebuje zmian. Towarzysz arcybiskup mógł nawet zostać szefem liberałów w KGB, czyli zwolenników transformacji i zmiany metod na bardziej subtelne. Jak sam przypomniał Andropowowi, manipulowanie opinią publiczną jest nieodzowne i w naszych czasach łatwe. To przecież Sowiety pierwsze zrozumiały znaczenie dezinformacji. Departament A nie może jednak działać bez anten, a „jak może być lepsza
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze