Amerykański sen

Felieton [A daj pan spokój]

W czasach PRL-u prawdziwym świętem był dzień, w którym telewizja puściła western albo bajkę Disneya. I tak przez połowę życie patrzyłem na USA. Szarzyzna i toporność PRL-u przygniatały, na tym tle wszystko co amerykańskie robiło olbrzymie wrażanie, do tego stopnia, że młodzi ludzie kolekcjonowali puszki po Coca-Coli i opakowania po gumie „Donald”.  O bilecie do USA w jedną stronę marzyło wielu Polaków i wielu marzenie zrealizowało. Ameryka to był inny świat, kolorowy, krzykliwy, różnorodny i przede wszystkim mocarny. Gdy do władzy doszedł Ronald Reagan, szybko stało się jasne, że USA niepodzielnie rządzą światem, a imperium sowieckie nie wytrzymuje tempa wyścigu zbrojeń i dogorywa. Co dziś z tego amerykańskiego snu pozostało? Oczywiście nikt puszek i opakowań nie zbiera, ale nie widać też, aby Polacy pomimo zniesienia wiz ruszyli na podbój Ameryki. Przyczyn jest wiele, główne to podniesiony status materialny i dostęp do wszystkich dóbr, jakie przez lata widzieliśmy
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze