Palec przebrany za krowę

Z pełnym komfortem i czystym sumieniem mogę sobie pozwolić na kpinę z mądrej inaczej opozycji, bo w sprawie palca wypowiedziałem się jednoznacznie. Gest Lichockiej to samograj, który w naturalny sposób się kojarzy, pasuje do wielu symbolicznych obrazków i nie ma większego znaczenia, co kto widział i jak się tłumaczył. Rzecz dało się przerwać tylko w pierwszym kwadransie po rozlaniu mleka. Niestety poszło to w zupełnie innym kierunku. 

Najpierw posłanka biegała z palcem po sejmie i tłumaczyła, że nie pokazała tego, co było widać. Potem usłyszeliśmy jeszcze dziwniejsze wyjaśnienia, ale mina Jarosława Kaczyńskiego podczas „przeglądania VAR-u” mówiła wszystko. Wyszło bardzo źle, a jeszcze gorzej, że na początku kampanii Andrzej Duda musi się tłumaczyć i z palca, i z 2 000 000 000 zł dla TVP, jakby tej operacji nie dało się przeprowadzić po wyborach prezydenckich. Dwa poważne błędy i spory rachunek wystawiony kandydatowi PiS na zaszczytny urząd Prezydenta RP. Na szczęście mamy jedno „ale”, i to jest tak duże „ale”, jak niezmierzona jest „mądrość” opozycji. Fala idiotycznych zachowań z palcem w tle wylała się ze wszystkich stron. Celebryci, dziennikarze, politycy, w ramach walki o jakość debaty „drapią się pod okiem” i po innych częściach ciała. Nie ma dnia, żeby TVN i „Gazeta Wyborcza” nie wspomniały o palcu i nie zaczęły powtarzać w kółko tych samych populistycznych bredni o przekazaniu środków na onkologię. I tak to się toczy bez wytchnienia, co w naturalny sposób musi prowadzić do przesycenia. Już jest groteskowo, ale znając opozycję, prawdziwa żenada dopiero się zacznie, i to na takim poziomie, że nauczyciele przebrani za krowy będą mieli okazję pocieszyć się i zapomnieć o własnym wstydzie.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: