„A cóżeście, panowie, najlepszego zrobili?”. Emilia, Cezary i Władysław Platerowie w walce o Polskę

„Armia baranów, której przewodzi lew, jest groźniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana” – to jedno z powiedzeń przypisywanych Napoleonowi. I chociaż nie mamy pewności, że „Bóg wojny” faktycznie wypowiedział takie słowa, to dowód na ich prawdziwość przeprowadzili, niestety, Polacy w latach 1830–1831. Powstanie listopadowe – a raczej: wojna polsko-rosyjska roku 1831 – to walka o wolność przegrana przez doskonałą armię, na czele której stawały jeden po drugim barany – co gorsza, barany będące w zmowie z rzeźnikiem.

W 1966 roku Jerzy Łojek opublikował niewielką książeczkę (zaledwie 140 stron, jedyne 2,5 godziny czytania), która wstrząsnęła kultywowanym w epoce rozbiorów (i późniejszego, komunistycznego zniewolenia) obrazem tego patriotycznego zrywu. Nie tylko zresztą tego – podsumowując polskie wysiłki niepodległościowe podejmowane w ciągu wieku XIX, Jerzy Łojek w „Szansach Powstania Listopadowego” stwierdzał, że Polska pozostała tak długo zniewolona z powodu „wyraźnego i intensywnego przeciwdziałania próbom odzyskania niepodległości ze strony tych ugrupowań i środowisk, w których przeświadczeniu bytowanie pod berłem »najjaśniejszego pana« stwarzało lepsze warunki działania i zabezpieczenia interesów niż ewentualna egzystencja w polskim państwie niepodległym”. Innymi słowy: to nie Rosja nas zwyciężała, to myśmy sami przegrywali. 150 lat przed Jerzym Łojkiem powiedział to Wincenty Pol, syn Niemca i Francuzki, Polak z wyboru, odznaczony Virtuti Militari za walkę w powstaniu listopadowym:

Nad granicą tuż droga,
Bieży młoda kobiéta,
Zapłakała nieboga,
I ułana zapyta:
„A cóżeście, panowie
Najlepszego zrobili?
A cóż na to Bóg powie,
Żeście Polskę rzucili?”.
 
Barany i lwy  
Narody mają mity wielkie i piękne, mity dające siłę, tworzące niezbędną dla powodzenia sprawy jedność i solidarność, ukazujące szanse powodzenia, nadzieję sukcesu. Mają też mity...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: