Program PO? Pozbyć się Polski!

Dobry nastrój powyborczy ciągle się utrzymuje, wprawdzie w stanach średnich, ale przecież nie da się trwać w euforii bez końca, a gdyby nawet się dało, byłoby to niezdrowe. Cieszę się nie tylko z tego, że wybory poszły genialnie, cieszy mnie też kompletna indolencja nieboszczki Koalicji Europejskiej. I nie jest to radość z cudzego nieszczęścia, ale ze szczęścia, które nie opuszcza Polski.

Bardzo oszczędnie używam wielkich słów, dlatego czuję się w obowiązku wyjaśnić, skąd pomysł, aby zwycięstwo PiS i porażkę PO nazywać szczęściem Polski. Na to pytanie odpowiada cyrk zorganizowany przez PO w Gdańsku, w którym dla Polski zabrakło miejsca. O 21 postulatach Solidarności, sparodiowanych po 30 latach od „pierwszych wolnych wyborów”, napisano już sporo, to nie chcę się powtarzać. Muszę jednak przywołać słowa Tuska sprzed lat: „Polskość to nienormalność”. Wszyscy znają, wszyscy wiedzą, o co chodzi. Kilka razy czytałem ten tekst w obszerniejszym fragmencie i zaryzykuję stwierdzenie, że wcale nie był tak jednoznaczny, jak wyrwane z kontekstu dwa słowa. Podobny esej mógłby napisać pełen troski polski patriota z okresu romantyzmu. Tusk rozwija wątek „nienormalności” i z zachowaniem wszelkich proporcji w wymowie przypominało to mickiewiczowskie: „Nasz naród, jak lawa z wierzchu sucha i plugawa…”. Traktując esej Tuska w kategoriach literackich, można się doszukać dwuznaczności i interpretować na różne sposoby, niekoniecznie jako manifest antypolski. Tak też do tego podchodziłem, narażając się często i gęsto na drwiny i zarzuty przeciwników Tuska. Dziś, po ujawnieniu „programu” PO, wiem, że Tusk nie budował żadnych niuansów i drugiego dna, on Polski nienawidzi i chce się Polski pozbyć, taki ma program.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: