Zrobić burdel też trzeba umieć

Felieton [A daj Pan spokój]

Według mitów i legend niektóre zjawiska dzieją się same, na przykład tytułowy burdel rzekomo robi się sam. Nic bardziej mylnego, oko ludzkie jeszcze nie widziało i nigdy nie zobaczy samoistnego burdelu. Zawsze ktoś musi popchnąć pierwszy klocek domina, co wcale nie oznacza, że za pierwszym polecą następne klocki. Dobrze zorganizowany przybytek, żeby nie epatować już mocnym słowem, z chaosem nie ma nic wspólnego. Podobne miejsca uciech potrafią być do tego stopnia profesjonalnie zorganizowane, że otrzymują status ekskluzywnego lokalu. Wiemy też, z ustaleń prokuratury, że nawet najbardziej wybrednym klientom, którzy mają specjalne życzenie, personel potrafi w pięć minut podać zamówioną fasolkę po bretońsku. Z potocznym znaczeniem zjawiska też nie ma lekko, o czym przekonał się od 25 lat nieobecny i nieusprawiedliwiony w szkole Sławomir Broniarz. Zamysł przewodniczącego ZNP był prosty i nie miał nic wspólnego z podniesieniem zarobków nauczycieli, o czym świadczy zaporowa
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze