Święta, a miała pod górkę

W noweli G.K. Chestertona „Zmartwychwstanie księdza Browna” libertyni inscenizują śmierć klechy, by po ocuceniu wmawiać mu, że cudem ożył. Ale ksiądz jest detektywem, no i za mało w nim pychy, by wpaść w kompromitującą pułapkę fałszywej świętości.

Instytucjonalnej nieufności Kościoła wobec cudów doświadczyła polska święta Faustyna Kowalska, wyniesiona na ołtarze przez Jana Pawła II. Od jej objawień do beatyfikacji minęło siedem dekad. W filmie Kondrata pierwsze, co proponuje spowiednik Faustynie zawierzającej mu swój osobowy kontakt z Chrystusem, to wizyta u psychiatry. Zanim siostry zakonne przyjmą ją do siebie, rezolutna panna upewni się o powołaniu, obierając ziemniaki. Nawet religijni rodzice, ubodzy rolnicy ze wsi Głogowiec, przyjmują decyzję córki jako fanaberię.

Na postać świętej Faustyny składają się religijne i poetyckie głębie jej objawień zapisanych w „Dzienniczku” (na polecenie sceptycznego zrazu ks. Sopoćko), jej malarskie wizje Miłosierdzia Bożego. Ciekawe jest przebijanie się jej sprawy w kręgach kościelnych. Ale Faustyna to także codzienność, posługiwanie Bogu i ludziom, w czym schorowana dożyła zaledwie 33. roku życia. Tę sferę oczywiście łatwiej pokazać w kinie.

Na szczęście to życie nasycone świętością jest radosne i pełne entuzjazmu. W klasztorze nazywali ją Śmieszką. Jeśli się z kimś pokłóciła, to z malarzem/ateistą i wolnomularzem, który nie uwzględniał wskazówek przy malowaniu obrazu „Jezu, ufam Tobie”.

W filmie Kondrata jest to, co widzialne, i jednak tajemnica. Oto Faustyna z Sopoćko zostawiają sobie dzień na rozstrzygnięcie jakiejś kwestii. Sopoćko doznaje olśnienia podczas porannej mszy świętej, ale pyta też Faustyny. Jak to? – dziwi się Faustyna. – Pan Jezus mówił mi, że dał księdzu rozwiązanie w kościele!

Jezus nie oszczędza swoich świętych, ale ma poczucie humoru.

Miłość i miłosierdzie
Michał Kondrat
Polska 2015
[pozostało do przeczytania -4% tekstu]
Dostęp do artykułów: