Umarł oskarżony, niech żyją podejrzani

Dodano: 05/02/2019 - Nr 6 z 6 lutego 2019

Felieton [A daj Pan spokój]

Minęło kilka tygodni od tragicznej śmierci Pawła Adamowicza i kto jeśli nie oszołom z Biskupina może ponazywać rzeczy po imieniu, a nazbierało się tego trochę. Zamiast kultu „męczennika” mamy kompletny brak zainteresowania zmarłym. Nikt o Adamowiczu nie mówi w kontekście bohaterskiej śmierci na służbie. W ogóle mało się mówi o całej tragedii w jakimkolwiek kontekście. Wyjątek stanowi „zrozpaczona” wdowa, która zdążyła zaliczyć tournée po mediach i znalazła czas na wycieczkę do Brukseli. Miała się zmienić rzeczywistość, świat i polska polityka, ale jak widać, nie zmieniło się nic. Parafrazując średniowieczne przysłowie: „Umarł król, niech żyje król”, łatwo gdańską tragedię sprowadzić do cynicznego biznesu, co POKO w swoim stylu zrobiła. Nie ten Adamowicz, to będzie następny, tyle pozostało z próby budowania mitu wokół postaci, która się nigdy do takich celów nie nadawała. Umarł oskarżony, niech żyją podejrzani! Zanim kolejny raz usłyszę, że jestem „hejterem”, „
     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze