Bioenergoterapia, irydologia, czyli kto może, a kto nie powinien nas leczyć? Pułapki paramedycyny

Przechodziłem ostatnio obok kamienicy w centrum Warszawy. Zobaczyłem napis „Irydolog, diagnostyka schorzeń nowotworowych”. Takich ogłoszeń jest cała masa. Czytanie z tęczówki, biorezonans i tym podobne. Ktoś powie: to przecież medycyna naturalna. Nie zgodzę się z tym.

Medycyna naturalna to coś zupełnie innego. Podobnie jak zielarstwo. W dawnych Chinach nie było przecież leków, a medycyna stała tam na najwyższym poziomie. Różnica polegała na tym, że studiowało się ją wiele lat, poznawało się mowę ludzkiego organizmu, działanie leków oraz podstawy fizjologii i farmacji. Taka medycyna naturalna jest jak najbardziej komplementarna do współczesnej. Ale nie
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: