Podebatujmy o euro

Od tematu wprowadzenia w Polsce euro chyba nie da się uciec. Nie dlatego, że jest nam ta waluta jakoś specjalnie potrzebna. Moim zdaniem wcale potrzebna nie jest. Chodzi raczej o to, że co jakiś czas któryś z polityków opozycji stawia sobie za cel wprowadzenie tej kwestii do publicznej agendy. Można te starania ignorować.

W obecnych warunkach prawno-ustrojowych zastąpienie złotego europejskim pieniądzem jest nierealne. Wymaga bowiem zmiany ustawy zasadniczej, czyli większości sejmowej na poziomie 2/3. A na taką nawet połączone siły opozycji liczyć w najbliższych latach raczej nie mogą. Uważam jednak, że nie wolno pozwolić na zwycięstwo korzystnej dla euro narracji. Przede wszystkim dlatego, że byłaby to porażka dla jakości naszej wewnętrznej debaty. O sprawach gospodarczych potrzebna jest ciągła i profesjonalna dyskusja. Niech ścierają się argumenty i niech zwycięży ta strona, która będzie miała dla swojej tezy te bardziej przekonujące. Jestem przekonany, że w temacie euro zdecydowanie lepszą argumentacją dysponują przeciwnicy wspólnej waluty. Nie mogą zatem milczeć i pozwolić, aby dyskurs zdominował pogląd błędny i szkodliwy. Trzeba pokazywać Polakom, że projekt euro poniósł porażkę. Wspólny europejski pieniądz nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, wprowadzony głównie z pobudek politycznych nie miał nawet na to większych szans. Widzimy to na każdym niemal kroku. Przykład krajów południa Europy jest tutaj najlepszą egzemplifikacją problemów, jakie niesie ze sobą euro. To za silna waluta, która nie pasuje do gospodarek mniej konkurencyjnych czy pogrążonych w kryzysie. Zamiast pomagać, ściąga w dół, to przysłowiowa kula u nogi. A może kraje naszego regionu skorzystałyby na wejściu do unii walutowej? Może wśród nich znajdziemy jakieś dowody na rzecz tego pomysłu? Takich jednak brak. To Polska bez euro jest liderem wzrostu gospodarczego w całej Unii. Inni mogą nam pozazdrościć. Radzimy sobie tak dobrze m.in. dlatego, że dysponujemy...
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: