Prywatyzacja służby zdrowia w czasie pandemii? Czyli jak leczono by nas za pieniądze...

Dodano: 28/04/2020

Felieton [Okiem przedsiębiorcy]

Rozmawiałem kiedyś z moim kolegą, liberałem gospodarczym i wolnorynkowcem, jak się patrzy na temat państwowej i prywatnej służby zdrowia. Mój serdeczny znajomy przekonywał mnie, że lecznictwo państwowe jest bez sensu, on ma pakiet w jednej z prywatnych klinik i jest zadowolony ze świadczonych usług. Zwróciłem mu wtedy uwagę, że najpewniej w ramach pakietu do lekarza trafia z bólem gardła, od czasu do czasu skorzysta z porady specjalisty, sporadycznie coś ponadto, i tyle. Inaczej sprawy miałyby się, gdyby zachorował przewlekle, np. na nowotwór, albo musiał korzystać z dializoterapii. Wtedy, jeśli nie byłby milionerem, jego pakiet na nic by mu się nie przydał, a prywatna lecznica szybko skierowałaby go do publicznej placówki. Nie zgadzał się z tym, widział sprawy zupełnie inaczej. Być może w przeszłości naczytał się różnych „wolnorynkowych ekonomistów”, dla których swoistym bożkiem jest właśnie rynek rozumiany jako pogoń za zyskiem. Gdzieś oczyma wyobraźni ludzie tacy
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze