Odpowiedzią na kryzys musi być poluzowanie regulacyjne

Felieton [Okiem przedsiębiorcy]

W Unii Europejskiej trwają narady nad tym, jak zareagować na kryzys gospodarczy spowodowany walką z koronawirusem. Spór, jaki temu towarzyszy, przebiega według dawno już wytyczonej linii Północ–Południe. Bogate i zasobne państwa z północy kontynentu niechętnie chcą się zrzucać na cokolwiek. Południowcy zaś oczekują solidarności ergo pomocy finansowej w walce ze skutkami pandemii. Jaki będzie efekt tych dyskusji, zobaczymy. Tymczasem Unia już teraz ma narzędzia wsparcia, które w zasadzie nic nie kosztują. Chodzi o potężny nawis regulacyjny, który ciąży gospodarkom Unii Europejskiej, szczególnie zaś doskwiera takim krajom jak Polska. Członkostwo we wspólnocie oznacza przyjęcie dorobku prawnego wypracowanego przez tę organizację. Są tam m.in. zasady udzielania pomocy publicznej czy zamówień publicznych. W obecnej sytuacji stanowią one barierę w udzielaniu wsparcia rodzimym firmom, potężnie dotkniętym lock downem gospodarki. Co prawa UE zapowiedziała poluzowanie sztywnego
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze