W księżycową, mroźną noc

Dodano: 13/03/2018 - Nr 11 z 14 marca 2018

Poza czasem

Nie za dużo, nie za ciężko. Śpiwór, zapasowy ciepły ciuch, żarcie w proszku, woda. Razem z plecakiem ma ważyć poniżej 8 kilogramów. To wytyczne od Łukasza, organizatora wyprawy: „Czy dasz radę na Syberii?”. Udział bierze sześć osób plus dwójka instruktorów. Do bazy wypadowej docieramy samochodami. Jadę z Darkiem (w cywilu alpinista przemysłowy) i Dominikiem (archeolog). Stamtąd ruszamy pieszo. Kilka stopni mrozu, śnieg na sosnach, gdzieniegdzie brzozy. Drogę zagradza nam terenówka z przyczepą. Nasz gospodarz, Sasza, ulitował się nad nami. Ładujemy plecaki do samochodu, siebie – na przyczepę. Balansujemy na oblodzonej blaszanej podłodze przyczepki, podskakując na wybojach, uskakując przed atakującymi gałęziami i starając się nie spaść. Wreszcie auto staje. Łukasz podaje nam współrzędne bazy i odjeżdża z Saszką. Zaczynamy marsz na azymut. Nieco ponad godzinę później docieramy na miejsce. Łukasz tu jest, a plecaki... „Przez dwa dni musicie obyć się bez nich” – mówi
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze