Świadkowie w zasięgu ręki - z Anitą Gargas twórczynią filmu „10.04.10” rozmawia Rafał Kotomski

Może po prostu się bali? To nie jest łatwy teren dla dziennikarza. To prawda. Nasza ekipa spotykała się z wielką nieufnością. Nie tylko ze strony urzędników czy funkcjonariuszy służb, ale także zwykłych ludzi. Informacje zdobywa się naprawdę trudno. To jednak jeszcze nie zwalnia żadnego dziennikarza z obowiązku prób dotarcia do tych osób. Zdarzało się, że po kilku godzinach rozmowy świadkowie otwierali się i mówili o rzeczach, których wcześniej nikomu nie zdradzili, albo przekazywali nieznane do tej pory zdjęcia.Film był kręcony w państwie, którym rządzą służby specjalne. To musiało być i trudne, i niebezpieczne. Na ile możliwe do zweryfikowania są relacje ludzi, z którymi udało się porozmawiać? Jeśli ktoś już zdecydował się z nami rozmawiać, to raczej z poczucia, by nasz materiał był możliwie najbardziej rzetelny. Relacje poszczególnych osób pokrywały się, uzupełniały. Jak się później okazało, część z nich wcześniej składała zeznania w rosyjskiej
     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze