Aktywni na cebulę

„Ogry są jak cebula” – tłumaczył osłu sympatyczny Shrek. Jak pamiętamy, nie chodziło o zawartość witaminy C, wyciskające łzy z oczu olejki eteryczne czy nieprzyjemny zapach. „Ogry mają warstwy” – wyjaśniał zielonoskóry stwór.

Zima zbliża się nieubłaganie, toteż czas najwyższy zająć się naszym komfortem termicznym. Kwestie ogrzewania mieszkania zostawmy specjalistom od energetyki, my – jako ludzie aktywni – zainteresowani jesteśmy naszym osobistym odczuciem ciepła. „Pani kierowniczko, jest zima, to musi być zimno, tak?” – tłumaczył palacz c.o. z filmu „Miś”. Czy rzeczywiście musi? Nie, wystarczy ubierać się warstwowo. Czyli „na cebulkę”.

Odzież termoaktywna nie jest wymysłem ostatnich lat. Historia ubioru to historia warstw spełniających określone funkcje. Najprościej możemy je określić tak: warstwa podstawowa, której zadaniem jest odprowadzanie wilgoci z powierzchni ciała; warstwa średnia, izolująca; i wreszcie zewnętrzna warstwa chroniąca przed deszczem/śniegiem i wiatrem.

Warstwa podstawowa powinna ściśle przylegać do ciała, by dobrze spełniać swoją funkcję transportową. Z tego też powodu bieliznę uznajemy za fragment odzieży nieco wstydliwy, intymny: bielizna bezlitośnie pokazuje niedostatki, a także (co gorsza) nadwyżki i nawisy naszej cielesnej powłoki. Zadaniem warstwy pośredniej jest izolowanie termiczne oraz dalszy transport wilgoci na zewnątrz. Ta warstwa może (a nawet powinna) składać się z kilku podwarstw, by mieć możliwość regulowania jej grubości. Warstwa wierzchnia powinna zapewnić nam wiatro- i wodoszczelność.
Na koniec rada, której wieki temu (dokładnie dwadzieścia lat) udzielił mi Mareczek, doświadczony (już wówczas) ratownik karkonoskiego GOPR-u: jeśli czujesz, że zimowe podejście pod górkę mocno cię rozgrzało, nie rozpinaj kurtki – tak najłatwiej się przeziębisz. Wystarczy zdjąć rękawiczki, organizm natychmiast odczuje zmianę komfortu cieplnego.




Tradycyjnie...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: