Wojskowi osadnicy na Kresach

Realizację projektu rozpoczęto wczesną wiosną 1921 r. Był on jednak wdrażany chaotycznie i niedbale, brakowało dobrego planu akcji osadniczej, panował pośpiech i nieufność między lokalnymi władzami a przyszłymi właścicielami ziemi. Osadnicy-żołnierze dostawali puste pola bez budynków i narzędzi rolniczych. Pomocą służyły im jedynie macierzyste pułki, które wyposażały ich w konie, wozy taborowe i prowiant na okres do pierwszych zbiorów. Władze państwowe, mimo przewidzianej w ustawie pomocy, nie udzieliły obiecanych kredytów ani materiałów budowlanych. W konsekwencji przez kilka pierwszych miesięcy osadnicy mieszkali w folwarcznych budynkach, w wykopanych przez siebie ziemiankach, a niekiedy w sąsiednich wsiach i miasteczkach. Duże odległości od poczty czy stacji kolejowej były dla nich dodatkowym utrudnieniem w kontakcie ze światem. Rozczarowani sytuacją koloniści pisali listy do sejmu, do ministra rolnictwa i innych władz. W jednym z nich czytamy: „Położenie osadników jest nad wyraz
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze