Nawet Berlin nie uchroni się od odwetu

Na Friedrichstrasse

8 kwietnia o godz. 10 rano cała czwórka wyruszyła pociągiem z Warszawy do Bydgoszczy. Lewandowski jechał w wagonie pierwszej klasy w przedziale, w którym siedziało kilku oficerów SS. Miał ze sobą walizkę z materiałami wybuchowymi i mechanizmem zegarowym, które położył na półce obok ich bagażu. „Kazimierz 30” wsiadł do przedziału drugiej klasy wagonu. Na dworcu w Bydgoszczy na żołnierzy „Zagra-Linu” czekała obstawa komórki bydgoskiej, m.in. Leon Hartiwg „Leon”; pod jej ochroną udali się wszyscy do zakonspirowanego mieszkania Drzyzgi, by tam opracować szczegóły akcji.

Następnego dnia, 9 kwietnia, pojedynczo dotarli na stację i o godz. 22.30 wsiedli do pociągu udającego się do Berlina. O godz. 6 rano byli na miejscu. Od razu usłyszeli głośne wołanie: „Ostbahnhof, Ostbahnhof, Aussteigen bitte”. Wysiedli z pociągu i poszli w kierunku Friedrichstrasse. Po drodze zatrzymali się na śniadanie w restauracji „Unter den Linden”. W tym czasie „Halina I” poszła na rozpoznanie stacji Hauptbahnhof Friedrichstrasse. Na rekonesans udał się także „Leon”. Po ich powrocie podjęto decyzję – najlepszym celem jest dworzec na Friedrichstrasse.

O godzinie 6.40 cały zespół był na miejscu akcji. „Halina W” czekała na peronie przy schodach, skąd miała bardzo dobry punkt obserwacyjny i możliwość opuszczenia dworca w każdej chwili.

Czasu było mało. Punktualnie o godz. 7 miał przybyć pociąg wypełniony niemieckimi żołnierzami przyjeżdżającymi do Berlina na urlop. Po porozumieniu z „Kazimierzem 30” „Jur” poszedł do toalety, by przygotować bombę i nastawić jej mechanizm zegarowy. Była to bomba o dużej sile i dużym zasięgu rażenia, skonstruowana z 2 kg trotylu, 200 g plastiku, wypełniona 2 kg ostrych gwoździ. „Jur” połączył mechanizm zegarowy z bateriami i nastawił czas eksplozji na 7.02. W tym czasie, zgodnie z rozkładem jazdy, miały wjechać na peron dwa zatłoczone pociągi.

10 tys. marek nagrody...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: