Pożegnanie Marszałka

Na dzień przed śmiercią 11 maja 1935 r. Piłsudski jest niezwykle podniecony, ciągle mówi i złości się na wszystko i wszystkich, klnie po polsku i francusku. Nawet odwiedziny jego ulubionego gen. Wieniawy-Długoszowskiego nie przynoszą zadowolenia. To dziwne, bo ci dwaj ludzie, którzy wcześniej nie narzekali na brak tematów, teraz nie mogą znaleźć żadnego wątku. Rozmowa po prostu się nie klei. Tego samego dnia ok. godz. 14.30 do Belwederu przyjeżdża francuski minister spraw zagranicznych Pierre Laval, wyraża żal z powodu choroby polskiego męża stanu i składa życzenia powrotu do zdrowia. Niestety, już pod wieczór stan zdrowia Marszałka wyraźnie się pogarsza. Występuje silny krwotok i wymioty.
[pozostało do przeczytania 93% tekstu]
Dostęp do artykułów: