Bagno po Ewie Kopacz

Dzięki wartemu ponad 700 mln zł systemowi każdy pacjent miałby własne konto z historią choroby i wykazem przepisanych leków, mógłby sprawdzać je niezależnie od miejsca pobytu. Każdy mógłby zdalnie umawiać wizyty u specjalistów – bez numerków i stania w kolejkach. Mógłby również otrzymać e-receptę, która ułatwiłaby zakup leków.

Także lekarzom ułatwiłoby to pracę – łatwiejszy byłby bowiem wgląd w kartę pacjenta i historię choroby oraz stosowaną terapię. Nie mieliby też problemu z receptami, bo system automatycznie sprawdziłby, czy pacjent jest ubezpieczony, dostosował poziom odpłatności za leki oraz automatycznie umieścił na recepcie PESEL pacjenta, jego adres i oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.

Budowę platformy P1 od 2007 r. prowadzi Centrum Systemów Informatyzacji Ochrony Zdrowia (CSIOZ) kierowane przez Leszka Sikorskiego, ministra zdrowia w rządzie Leszka Millera.

Podejrzane umowy i przetargi

Po czterech latach ministrowania Ewy Kopacz z projektu niewiele wyszło. Nie zrealizowano nawet najłatwiejszego punktu projektu, czyli systemu internetowego umawiania wizyt, który miał być gotowy już w 2008 r.

Co gorsza, wiele wskazuje, że przy realizacji systemu informatyzacji służby zdrowia dochodziło do korupcji i marnotrawienia publicznych pieniędzy. Pierwsze wątpliwości dotyczą studium wykonalności, opracowanego przed złożeniem wniosku o dofinansowanie do Komisji Europejskiej. Wykonała je firma Ernst & Young za blisko 5 mln zł. Jednak Komisja Europejska zgłosiła do niego wiele poprawek, a za ich wprowadzenie do wniosku CSIOZ zapłaciło dodatkowe 2,4 mln zł.

Urząd Zamówień Publicznych (UZP) oraz kontrolerzy z MSWiA zgodnie uznali, że suma ta jest zawyżona i wyliczyli korektę w wysokości 566 tys. zł. UZP miał też wątpliwości wobec innych zamówień, w efekcie zakwestionował kwotę 3,5 mln zł.

W marcu 2010 r. kontrolerzy Ministerstwa Zdrowia poinformowali minister Kopacz o...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: