Poza czasem w Ziemi Świętej

Dodano: 20/06/2017 - Nr 25 z 21 czerwca 2017

Poza czasem

Historia miesza się z teraźniejszością, Bliski Wschód z Europą, ból ze spokojem. Beton, rdzewiejące kraty, odpadająca farba, dyskretna woń dworcowych sanitariatów – w zasadzie nic zachwycającego. Miejsce kultu religijnego, pełne sprzedawców dewocjonaliów – sacrum toczy bezsilny bój z profanum. Podobne wrażenie sprawia tysiąc miast w Europie. Niemniej jednak Izrael zauroczył mnie. Palmami, skwarem, historią, namiastką egzotyki? Może, ale chyba najbardziej magnetyzmem. Nie nazwę tego urokiem, magią czy klimatem, bo takie słowa brzmią absurdalnie w ustach starszego mężczyzny... Po przylocie dojeżdżam do hotelu, w pokoju wychodzę na balkon: dwieście metrów dalej czeka Morze Śródziemne. Prawie północ, ale Tel Awiw nie zasypia, więc idę na spacer. Prosto do morza. Podwijam nogawki i wchodzę do wody. Ciepłej, spokojnej i płytkiej. Po kilkunastu metrach zamykam oczy i odwracam się. Patrzę na brzeg oczami już nie dziennikarza w podróży służbowej, ale pielgrzyma, może krzyżowca
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze