Patrz w prawo, to przeżyjesz! Miasto smoka

Wieżowiec przy wieżowcu, brak wolnej przestrzeni do życia – oto mikroskopijne terytorium Hongkongu, kiedyś we władaniu Imperium Brytyjskiego, dziś część Chińskiej Republiki Ludowej.

Tutaj Bruce Lee, najsłynniejszy gwiazdor filmów spod znaku karate, stawiał pierwsze kroki. Hongkong dalej nie tworzy klimatu tańca-przytulańca – w wysokiej wilgotności powietrza serce bije w rytmie techno. Finansowe centrum świata, giełda, praca w domach aukcyjnych, wszystko przyspiesza. Bazary tętnią życiem, tubylcy nie mają czasu na nic. Jednak mimo to w dżungli wieżowców, gdzie park jest rarytasem, każdy znajdzie dla siebie chwilę refleksji i zapomnienia.

Turysta zakwaterowany w hotelowym wieżowcu nie przestaje być obserwatorem. Okna od podłogi do sufitu stają się ekranem, na którym można oglądać niezwykłe życie azjatyckiego miejskiego organizmu. To serial, którego głównymi bohaterami są mieszkańcy Hongkongu. W którymś oknie widać pokój-mieszkanie, maksimum 9-metrowe, z krzątającą się sześcioosobową rodziną. Chodzą jak w labiryncie. W jednym miejscu szafa zamienia się w kuchnię, natomiast w innym na dwóch podwieszanych łóżkach odpoczywają cztery osoby. Na dachu tego samego wysokościowca sąsiedzi kłócą się przy kawie, a wśród suszącej się pościeli dziewczyna uprawia jogging. Przestrzeń w Hongkongu jest na wagę złota. I to dosłownie. Są tak zwane mieszkania-trumny, w których żyje kilkaset tysięcy tubylców – nie są oni w stanie wyprostować nóg. Wyobraźmy sobie pół niegłębokiej szafy. Taka właśnie przestrzeń jest ich domem. Deweloperzy płacą nawet za małą działkę 3 mld ichniejszych dolarów, a 10-metrowa kawalerka kosztuje 15 mln dolarów. Milimetr zna swoją cenę.

Władza zmusza obywateli do niepalenia papierosów. Zakaz obejmuje nawet kluby nocne. Pełna kontrola. Śmiertelnik, który złamie przepis, płaci 1500 dolarów kary. Może to i lepiej. Wychodząc na ulicę, należy liczyć się z doznaniem równym przeżyciu przejścia przez wodospad. Wysoka...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: