To tylko awaria?

Hormonalne leki antykoncepcyjne będą dostępne tylko na receptę, w tym tabletki ellaOne, które w tej chwili mogą kupić nawet piętnastolatki. Dzieci już nie dostaną w aptece środków wczesnoporonnych, a środowiska proaborcyjne oskarżają rząd o ograniczanie „antykoncepcji awaryjnej”.

„Dałaś się ponieść fantazji? Odbyłaś stosunek seksualny bez zabezpieczenia? Nie martw się. Nie grozi ci ciąża. Wystarczy, że połkniesz tabletkę. Nie musisz iść do lekarza, ellaOne jest bez recepty. Kupisz ją w aptece. Wystarczy, że masz ukończone 15 lat! – Internet jest pełen podobnie brzmiących haseł, zachęcających do stosowania tzw. antykoncepcji awaryjnej.
Tabletkę ellaOne „podarował” dzieciom minister zdrowia w rządzie PO–PSL Bartosz Arłukowicz. W wyniku jego decyzji z kwietnia 2015 r. ten hormonalny środek antykoncepcyjny stał się dostępny niemal jak pigułki od bólu głowy czy syrop na kaszel. Nie pomogły protesty rodziców, lekarzy, środowisk katolickich i organizacji pro-life. Na nic zdały się petycje podpisywane przez dziesiątki tysięcy osób.
Pigułka ellaOne jest wciąż – do czasu wejścia w życie nowelizacji ustaw przyjętej przez rząd – sprzedawana bez recepty. Można ją kupić nie tylko w punktach aptecznych, ale również zamówić przez Internet. To oznacza, że bez problemu może ona trafić nie tylko do piętnastolatek, ale i młodszych dzieci. Internetowi usługodawcy zapewniają dostawę specyfiku w kilkanaście godzin od momentu zamówienia. Weryfikacja stanu zdrowia i wieku, której trzeba dokonać przed zakupem pigułki, praktycznie nie istnieje. A tabletka może być niebezpieczna.
Znany ginekolog prof. Bogdan Chazan zwraca uwagę, że na ulotce informacyjnej producent zaleca, aby w ciągu jednego cyklu miesiączkowego kobieta nie zażywała więcej niż dwie tabletki. – Nikt jednak nie może zagwarantować, że skoro tabletki są dostępne bez recepty, kobiety nie przekroczą zalecanych dawek. Aktywne seksualnie młode osoby mogą wpaść na pomysł kupowania...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: