Wziąć głęboki oddech. Nowotwór płuc

Pacjenci z rakiem płuc czekają na nowe terapie, które mogą uratować im życie. Jest nadzieja na wprowadzenie jednej z nich.

Pani Anna walczy z rakiem płuc i jego przerzutami od wielu lat. Pierwszą operację, podczas której usunięto jej płat płuca, przeszła w 2013 r. Potem była czterokrotna chemioterapia. Marzenie o powrocie do zdrowia okazało się krótkotrwałe. Trzy lata po operacji badania wykazały dalszy rozsiew nowotworu. Lekarze zdecydowali o kolejnej. Pani Anna musiała ponownie cierpliwie znosić podawanie „chemii” i codzienne naświetlania. Znów sądziła, że udało się jej pokonać raka i w końcu zacznie normalne życie. Nadzieja okazała się płonna. Kolejne badania kontrole wykonane w ubiegłym roku wykazały wznowę w płucach i przerzut do kości. W styczniu – jak grom z jasnego nieba – spadła na kobietę kolejna zła wiadomość. Rezonans mózgu ujawnił przerzuty do głowy. Jedyną nadzieją jest dla niej leczenie nowoczesnym lekiem. Nie jest on jednak refundowany. Terapia kosztuje co najmniej 120 tys. zł. Kobiety na to nie stać.

Rak płuc jest najpoważniejszym problemem onkologicznym i największym zabójcą. Co roku w Polsce diagnozuje się 22 tys. przypadków tej choroby. W tym samym czasie umiera z powodu tego nowotworu 21 tys. osób (czyli więcej niż na raka piersi, jelita grubego i prostaty łącznie).

Choć aż w 85 proc. przypadków choroba nowotworowa płuc związana jest z paleniem tytoniu, nie jest to jedyny czynnik. Krajowy konsultant w dziedzinie radioterapii onkologicznej prof. Rafał Dziaduszko przyznaje, że do tej pory medycyna nie daje pełnej odpowiedzi na pytanie o przyczyny tej choroby. Wyjaśnia, że ma ona podłoże genetyczne. Podkreśla, że palenie jest bardzo poważnym czynnikiem ryzyka. – Papierosy to jak rosyjska ruletka. Część osób w nią grających przeżywa. Ja sam bym jednak nigdy w nią nie zagrał – zapewnia prof. Dziaduszko.

W leczeniu raka najważniejsza jest szybka diagnoza. Niestety – jak przyznaje prof....
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: