Polewaj dla zdrowia! Lecznicza moc wody

Lany poniedziałek za nami. Może niektórym z nas nie udało się uniknąć śmigusa-dyngusa. Z pewnością nie było to przyjemne, może jednak wyjdzie na zdrowie.


Polewanie panien w wielkanocny poniedziałek miało im zapewnić zdrowie i urodę. Wierzono, iż kubeł zimnej wody pomaga w utrzymaniu zdrowej cery. Odwet, jaki brały dziewczęta na chłopakach, też miał wymiar magiczno-terapeutyczny. Dawał siłę i hart ducha.
Wodzie przypisywano lecznicze właściwości od najdawniejszych czasów. Świadectwa takich wierzeń znajdziemy w baśniach i legendach o niebezpiecznych wyprawach po cudowną wodę. Obmyty, skropiony lub napojony nią chory czy zaczarowany wracał do normalnego życia. O stosowaniu terapii wodnych już w starożytności świadczą wykopaliska, a także zapisy historyczne. Leczenie wodą znane było w starożytnych Chinach, Indiach, Grecji, Rzymie. Mówi o nim – choć opowiadając o cudzie dokonanym przez Jezusa – Ewangelia. Święty Jan opisuje uzdrowienie ślepca: „I rzekł do niego [Jezus – przyp. red.]: – Idź, obmyj się w sadzawce Siloam – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc”.

Wczasach nowożytnych praktykę, a następnie teorię hydroterapii opracował i rozpropagował niemiecki ksiądz prałat Sebastian Kneipp. Ten żyjący w XIX wieku duchowny wypróbował ją i praktykował sam. Wyleczył się z gruźlicy (będącej wówczas chorobą śmiertelną), stosując lodowate kąpiele. Z czasem opracował i opisał to w książce pt. „Moje leczenie wodą”. Woda stanowi też podstawę wiele innych terapii. Są to kąpiele, polewania, płukania wodą zimną, ciepłą lub gorącą. Ks. Kneipp miał sposób na niemal każdą – poważną i mniej poważną – dolegliwość. „Kto chce się pozbyć kataru prędko i łatwo, niechaj się położy do łóżka, i niech omywa co godzinę piersi i brzuch, plecy zaś niechaj mu omyje silnie ktoś drugi. 3–4 takich omywań przez noc 1 uleczą z kataru świeżo nabytego” – radził.

Minęło ponad 100 lat, a jego porady są nadal...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: